Idzie nowe w naukach jazdy

 

Marka, która pojawiła się na rynku szkoleniowym błysnęła jasno chociaż bardzo krótko zupełnie jak spadająca gwiazda. Część osób nadal wierzy, że wystarczy powiedzieć w takiej chwili życzenia aby stało się ono faktem. Inni za robienie cudów wzięli się sami. 

Idzie nowe

Zauważamy kolejny rebranding szkół nauki jazdy.

Dobrze znane szkoły znowu pojawiają się pod własnymi markami porzucając logo sieciówki, a to oznacza, że tajne umowy przestały obowiązywać, a to z kolei oznacza, że z siecią szkół nauki jazdy stało się coś złego.

Ten, kto wie jak szkolić bierze się do tego na poważnie (ba, powstają nawet nowe szkoły nauki jazdy, jak choćby ta prowadzona przez byłego egzaminatora WORD) i rozwija swoją ofertę. Poważny rebranding przeszedł Lipski, Auto-Holik, coś dziwnego stało się też ze stroną krośnieńskiego Impulsu – najpierw przestała działać, a później pojawiło się to. Coś „dziwnego” porobiło się też ze szkołą „DB„, ale nie resetujcie komputerów – tak ma być. Szkoły znowu inwestują w swoje własne marki.

Dobre szkoły rozwijają się, kiepskie klepią tanie kursy i tkwią w marazmie

Oczywiście na graficznej zmianie wizerunku nie koniec. Lipski poważnie wziął się za szkolenie instruktorów i kandydatów na instruktorów, coraz śmielej radzi sobie z ciężkimi kategoriami, sama baza szkoleniowa została poważnie unowocześniona i to nie tylko w zakresie sprzętu (nowe samochody przystosowane do egzaminowania), ale i nauki teorii (oparcie szkolenia teoretycznego na systemie zdamyto.com). Konkurencja podchwyciła temat (co akurat jest dobre dla kursantów), ale i tak zdaje się nie nadążać mu kroku.

Wszystko zaczęło się w 2014 roku kiedy to duże zagraniczne wydawnictwo postanowiło postawić branżę nauki jazdy na nogi pokazując, iż da się szkolić w wysokim standardzie oraz według najlepszych wzorców metodycznych. Niestety nie było łatwo znaleźć nadające się do sieciowej współpracy szkoły. Przez 4 lata udało się pozyskać około 35 szkół z całej Polski. To mało zważywszy na działające ponad 8000 OSK w kraju. Działało to krótko, ale burzliwie. Dziś po sieci szkół pozostał jedynie ranking OSK. Projekt porzucono.

Jedną z pierwszych szkół która przeszła poważne rewolucje i rozstała się z siecią mimo, iż świetnie prosperowała była Auto Akademia z Krakowa. Zapytaliśmy kierownika placówki jak to się stało, że szkoła wyszła z sieci, a sama sieć już dziś oficjalnie nie istnieje?

To był świetny projekt i zamysł. Sieć naprawdę miała duże szanse rozwoju i dyktowania standardów rynkowi. Właściciele szkół którzy zdecydowali się należeć do sieci to najlepsi z najlepszych w Polsce. Dlaczego więc padło? Niestety siecią zarządzali ludzie bez smykałki do tego biznesu, byli to pracownicy korporacji i choć mieli chęci, wysokie stanowiska oraz znali się na marketingu, to brakło tego czegoś co musi mieć każdy szef firmy: umiejętności zarządzania pieniądzem oraz swobody decydowania. Natomiast muszę przyznać, że ta sieć to był kawał dobrej roboty i bardzo duża dawka nauki. Dzięki temu projektowi poznali się bardzo zdolni ludzie z całej Polski prowadzący dziś z dużym sukcesem swoje szkoły. Uważam, że to była prawdziwa akademia przedsiębiorcy i otwarcie oczu na pewne sprawy. Dziś „wychowankowie” tej sieci kontynuują idee oraz standardy jakich nauczyli się będąc zrzeszeni. Sieć przetrwała tyle że już nie jako jeden projekt, ale jako nieformalne stowarzyszenie najlepszych szkół w Polsce. Wszyscy regularnie spotykamy się do dziś i nadal szkolimy wspólnie na rzecz podnoszenia standardów kształcenia kierowców w Polsce. Projekt wcale nie umarł” – twierdzi Anna z Krakowa.

Czy jeszcze kiedyś powstanie podobny projekt? Czy znajdą się ludzie chętni inwestować w podnoszenie standardów szkolenia kierowców? A może już nie ma takiej potrzeby, może to właśnie Ci ludzie będą tworzyć przyszłość tej branży i pokazywać innym jak powinno się dobrze szkolić i zarabiać.  Jak to robić żeby zadowolony był zarówno Klient jak i właściciel szkoły oraz instruktor wykonujący tą ciężką pracę. Jak prowadzić szkołę, żeby zawsze mieć nowy oraz nowoczesny sprzęt i nie martwić się o popyt na swoje usługi? Wystarczy przypatrzyć się właśnie tym szkołom.

Nielegalne stawki instruktorów nauki jazdy

Droga nauk jazdy?

Część szkół nauki jazdy już dawno zauważyła, że zaniżanie cen kursów to strzał w oba kolana. Pierwszy raz od lat nauki jazdy borykają się z problemem zatrudnienia instruktora nauki jazdy – nie dobrego instruktora, a instruktora w ogóle. Rosnące koszty życia i zaniżane lub stojące w miejscu zarobki instruktorów spowodowały, że nikt nie chce pracować za 8-10 zł/h. Najwięksi desperaci organizują darmowe kursy instruktorskie oby tylko wykształcić sobie ekipę instruktorów związanych z pracodawcą cyrografem.

Dziś cena kursu w niektórych szkołach zaczyna odbijać się od dna.  Auto Akademia z Krakowa oferuje szkolenie na kategorię B za kwotę 2 000 zł, zaś właścicielk OSK na brak klientów nie narzeka. Nikt tam nie pyta czemu tak drogo, bo każdy wie, że jakość musi kosztować.

Nikt o cenę kursu nie pyta w krośnieńskiej nauce jazdy Impuls. Tam cena kursu nauki jazdy znacznie przekracza średnią cenę kursu na kat B w Krośnie, a mimo to sale wykładowe Impulsu zawsze są pełne. Właściciel OSK wylicza:

Od blisko 1,5 roku szkolę na Fiatach Panda, które podstawiam na egzamin-jako jedyny w WORD Krosno.

Od początku roku flota mojego OSK powiększyła się o VW Up, które także przystosowałem na potrzeby egzaminu państwowego.

Od 6 miesięcy wprowadzamy nowy trój etapowy model system szkolenia bazujący na doświadczeniach z rynku szwedzkiego, co zdecydowanie przełożyło się na zdawalność egzaminów na prawo jazdy  oraz poprawiło bezpieczeństwo młodych kierowców.

Podniesienie ceny kursu umożliwiło mi zatrudnienie najlepszych instruktorów-trenerów w regionie.

Chyba faktycznie idzie nowe… rozdanie w branży. „Leśne dziadki” pomału odchodzą do lamusa! Przyszłość należy do „Nauki Jazdy 2.0”, bo jak to się mówi „nauka nigdy w las nie idzie”.

Własne pojazdy egzaminacyjne?

PS

O Auto-Holiku już nie piszemy. I tak nie wyrabia z robotą 😉

testy na prawo jazdy

Czytaj też