Kierowcy zapłacą za ekologię: Droższe paliwa, opłaty za wjazd do wyznaczonych stref

 

Całkiem możliwe, że wzorem Brytyjczyków będziemy musieli pozbyć się samochodów. Czemu? Bo jazda nimi stanie się absurdalnie droga lub wręcz niemożliwa, no chyba że nasze samochody zaczną być napędzane soczewicą albo otoczakami. To efekt wejścia w życia ustawy o biokomponentach i biopaliwach ciekłych.

Posiadanie samochodu stanie się dobrem luksusowym, a jazda nim będzie po prostu droższa. O nowych opłatach pisaliśmy już wcześniej: Paliwa podrożeją przez… elektryczne samochody. Jakich nowych wydatków należy spodziewać się?

Opłata paliwowa

To nowy podatek w wysokości 10 gr brutto na litrze paliwa, którym zostaną obciążeni sprzedawcy. Łatwo domyśleć się kto pokryje te koszty.

Opłata paliwowa, będzie obowiązywać od 1 stycznia 2019 r.

Płatny wjazd do stref

Już wkrótce płatne będzie nie tylko parkowanie w miastach ale i wjazd do określonych stref w miastach, o ile zostaną one ustanowione (a coś nam mówi że będą).

Opłata za wjazd do wyznaczonych stref ma wynosić 2,5 zł/h pomiędzy 9 a 17, czyli maksymalnie za dobę przebywania w takiej  kierowcy zapłacą 20 zł.

Z opłaty zwolnieni zostaną posiadacze pojazdów zasilanym CNG, wodorem oraz plutonem. Ok – to ostatnie to żart.

Co ciekawe z opłat do „czystych” stref nie będą zwolnieni posiadacze hybryd.

Przywileje samochodów elektrycznych, o których nie wie nawet policja

W Polsce ma być jak na zachodzie

Brytyjczycy na pomysł wdrażany obecnie w Polce wpadli już dawno. Teraz idą kilka kroków dalej. Przedstawiony niedawno plan zakłada wywalenie z miast wszystkich samochodów zasilanych silnikami spalinowymi. Wszystkich. Dostawczych też.  Do użytku mają być dopuszczone wyłącznie pojazdy elektryczne, i to niekoniecznie wszystkie, bowiem mówi się głównie o elektrycznych rowerach a także oraz skuterach, mikrosamochodach i małych, elektrycznych autach dostawczych. Brytyjski rząd już oferuje subsydium w wysokości do 20% z 8000 funtów na e-vany.

Kolejnym krokiem ma być usunięcie niemal wszystkich  miejsc parkingowych, a uzyskana w ten sposób przestrzeń ma zostać przeznaczona na na budowę budynków mieszkalnych lub usługowych (tak, wiemy jak bardzo absurdalnie to brzmi).

Brytyjski pomysł wiąże się z dalekosiężnymi planami tamtejszego rządu w zakresie jakości powietrza, a także strategią „Droga do zera”, zgodnie z którą wszystkie nowe samochody i furgonetki mają charakteryzować się „skutecznie zerową emisją” do 2040 r., a sprzedaż benzyny i oleju napędowego dostanie po prostu bana.

Czytaj też