Koniec eldorado WORD! Mega zmiany na egzaminach. Tak!

 

Zatrważająco niska zdawalność egzaminów na prawo jazdy w Polsce ma się poprawić, bo WORD-om przestanie opłacać się oblewanie kursantów. Najlepiej, to żeby WORD-om przestało opłacać się egzaminowanie w ogóle, a być może tak właśnie się stanie, bowiem, poseł Jan Mosiński który swego czasu na antenie TV Trwam zaprezentował swój pomysł na poprawę zgniłej sytuacji w WORD wziął się do roboty na serio. No może nie sam, bo pomagają mu koledzy, którzy raport NIK odnoszący się do zdawalności w WORD-ach znają na pamięć jak „Ojcze nasz”.

Rozgłośnia z Torunia nie pierwszy raz zabrała głoś w sprawie prawa drogowego. Całkiem niedawno poseł Kaczyński zablokował w ostatniej chwili nowelizację ustawy prawo o ruchu drogowym. Teraz wiadomo dlaczego tak się stało. Kaczyński uległ namowom Gowina i presji medialnej wywołanej przez… Ojca Tadeusza (Rydzyka).

Ale o dzzzo chozi??

O ten raport NIK, który powstał niemal jak na zamówienie obnażył najbardziej wstydliwe i obrzydliwe tajemnice egzaminów na prawo jazdy. W skrócie:

  • bo zdawalność praktyki jest różna w różnych miastach
  • bo WORD-y bezczelnie biorą sobie pieniądze do własnej kasy – za przeprowadzenie egzaminów na prawo jazdy.

Cholera – nikt nie zauważył, że zdawalność testów na prawo jazdy jest równie „różna” w poszczególnych WORD-ach, chociaż system egzaminacyjny i baza pytań są wszędzie takie same?. Psipadek?

Co ciekawe całkiem poważnie rozważa wystrzelenie w cholerę w kosmos WORD-ów razem z ich dyrektorami a nawet umożliwienie jazdy bez prawa jazdy.

Kurs na kat. B nawet 2800 zł. Nauki jazdy pomału podnoszą ceny.

Piana z ust

Lokalna gazecina pozwoliła sobie naświetlić sytuację uciemiężonych kursantów:

W trakcie egzaminu na prawo jazdy nie jest wymagana bezpieczna i płynna jazda (choć to oczywiście też podlega ocenie egzaminatora)

Więc nie jest wymagana ale podlega ocenie?

Owszem – jest. Mówi o tym § 23. 1. Rozporządzenia Ministra Infrastruktury i Budownictwa z dnia 24 lutego 2016 r. w sprawie egzaminowania osób ubiegających się o uprawnienia do kierowania pojazdami, szkolenia, egzaminowania i uzyskiwania uprawnień przez egzaminatorów oraz wzorów dokumentów stosowanych w tych sprawach.

Najważniejsze jest poprawne wykonywanie pojedynczych manewrów

Owszem – nie. Mówi o tym § 27. Rozporządzenia Ministra Infrastruktury i Budownictwa z dnia 24 lutego 2016 r. w sprawie egzaminowania osób ubiegających się o uprawnienia do kierowania pojazdami, szkolenia, egzaminowania i uzyskiwania uprawnień przez egzaminatorów oraz wzorów dokumentów stosowanych w tych sprawach.

Egzaminator zwraca też szczególną uwagę na dokładną interpretację przepisów

Mój Boże – gdzie jest tak napisane?

Na egzaminie nie ma błędów większych czy mniejszych, nieistotnych i zagrażających życiu. Jeden błąd skutkuje ostrzeżeniem, drugi wyklucza z dalszej części egzaminu.

Litości. Nie! Mówi o tym § 28. 1. Rozporządzenia Ministra Infrastruktury i Budownictwa z dnia 24 lutego 2016 r. w sprawie egzaminowania osób ubiegających się o uprawnienia do kierowania pojazdami, szkolenia, egzaminowania i uzyskiwania uprawnień przez egzaminatorów oraz wzorów dokumentów stosowanych w tych sprawach.

Mało tego – cytowane rozporządzenia właśnie określa dwie kategorie błędów a żaden z nich nie jest powodem do bezwzględnego przerwania egzaminu na prawo jazdy, ani wystawienia negatywu.

Ba! O przerwaniu egzaminu z wynikiem negatywnym mówi tzw tabela błędów, która-  uwaga – została kilka lat temu złagodzona 🙂

Egzaminatorzy literalnie podchodzą do przepisów kodeksu drogowego w trakcie egzaminu, ponieważ to się po prostu opłaca

Uwierz mi – egzaminatorom to się nie opłaca. Przychodzą do roboty, egzaminują, później wracają do domu zakładają te swoje piżamki „w wordy”, siadają w miękkim fotelu i oglądają Wiedźmina czy inną Grę o Tron.

Fake news. Raport NIK nie wspomina słowem o tym, że egzaminatorzy zarabiają na oblewaniu kursantów

Ale powiem Ci komu to się opłaca – szkołom nauki jazdy. To przecież właśnie tam trafiają kursanci po kolejnym niepowodzeniu egzaminacyjnym, więc komu jak komu, ale (części!!!) szkół nauki jazdy opłaca się partolić robotę.

Większość wpłat do Wojewódzkich Ośrodków Ruchu Drogowego to właśnie opłaty za egzamin na prawo jazdy.

No sorry – to tak jakby oskarżyć producenta mleka o to, że jego krowy produkują drugie tyle hektolitrów metanu tylko dlatego, że są krowami.

Receptą na tą kuriozalną sytuację w WORD-ach ma być – zdaniem posła Mosińskiego zmiana sposobu finansowania WORD-ów. Partia rządząca chce, by WORD-y były finansowane przez wojewodę, czyli z budżetu państwa. Wynagrodzenia egzaminatorów miałyby być określane odgórnie, bez związku z ilością przeprowadzonych egzaminów.

Dla tych, którzy (przepraszam) przelecieli artykuł – poprawę zdawalności w WORD-ach ma przynieść ich centralizacja i zabranie kasy.

Powiem Ci gdzie mieszka patologia – w naukach jazdy.

Uwaga na nauki jazdy. Takie omijaj szerokim łukiem!

Koniecznie przeczytaj też: Poseł pyta – ale jak to jest z ograniczeniem prędkości na progu zwalniającym?

Do pobrania rozporządzenia Ministra Infrastruktury i Budownictwa z dnia 24 lutego 2016 r. w sprawie egzaminowania osób ubiegających się o uprawnienia do kierowania pojazdami, szkolenia, egzaminowania i uzyskiwania uprawnień przez egzaminatorów oraz wzorów dokumentów stosowanych w tych sprawach

Czytaj też