Koronawirus w nauce jazdy. Czy trzeba jeździć w maseczce a może jazdy odwołać w ogóle?

 

Czy w związku z koronawirusem SARS-Cov-2 instruktorzy i kursanci powinni jeździć w maseczkach, czy też naukę jazdy trzeba zamknąć, a samochody zaozonować i odstawić do ciepłych garaży pod żyrandolem emitującym promieniowanie UV?

Wygląda na to, że spora część z nas ma szanse otrzymać przesyłkę z Chin, której nie dość, że nie zamawialiśmy, to jeszcze nie chcieliśmy.
Jeszcze kilka dni temu na konferencji prasowej premier Mateusz Morawiecki powiedział:

Jest dla nas jasne, że koronawirus i epidemia może stać się bardzo groźna

11 marca jednak WHO nazwała całą sytuację pandemią, a przedstawiciel tej organizacji Mike Ryan stwierdził, że „bardzo niedługo” inne państwa będą w takiej sytuacji jak Iran i Włochy. I trzeba mu wierzyć.
Najklarowniej sytuację naświetliła Angela Merkel, która powołując się na naukowców z Instytutu Roberta Kocha stwierdziła:

Jeżeli ten wirus jest wokół nas, a ludzie nie mają odporności i nie istnieją żadne terapie, wówczas 60 do 70 procent populacji zostanie zainfekowana.

Jej też trzeba wierzyć.
Mamy więc zamknięte żłobki, przedszkola, szkoły i uczelnie. Polacy zaczęli gorączkowo myć ręce-mydło w Rossmanie jest pewnie dostępne tylko dlatego, że umieszczono go na najniższej półce, poza zasięgiem wzroku Przeciętnego Kowalskiego, a jednorazowe maseczki są dziś dla Polaków tym, czym był MIG-15 dla Amerykanów w czasach zimnej wojny, czyli są na wagę złota. Nie pójdziemy też do teatru, filharmonii, muzeum, ani do kina. Zamknięcie ośrodków ruchu drogowego jest kwestią czasu. Już dziś nieczynne są Ośrodki w Krakowie,  Tarnowie, Nowym Sączu, Bielsko-Białej i Katowicach oraz wszystkie oddziały terenowe tych placówek.

A co placówkami nauki jazdy?

Decyzję o wstrzymaniu zajęć pozostawiono właścicielom szkół nauki jazdy, więc skoro jeszcze jeździmy to czy powinniśmy to robić w maseczkach?
(Na Boga) nie – chyba, że podejrzewasz, że jesteś nosicielem/ką koronawirusa SARS-Cov-2, ale wówczas powinieneś siedzieć w domowej kwarantannie, a nie w pojeździe szkoleniowym, niezależnie na którym fotelu zasiadasz. Stacje sanitarno-epidemiologiczne przestrzegają wręcz przed stosowaniem maseczek:

Nie zaleca się używania masek na twarz przez zdrowych ludzi w celu zapobieżenia rozprzestrzenianiu się SARS-Cov-2
Noszenie maseczki zasłaniającej usta i nos może pomóc ograniczyć rozprzestrzenianie się niektórych chorób układu oddechowego. Jednak stosowanie samej maseczki nie gwarantuje powstrzymania infekcji i powinno być połączone ze stosowaniem innych środków zapobiegawczych, w tym higieną rąk i zasadami ochrony podczas kaszlu czy kichania oraz unikaniem bliskiego kontaktu z innymi ludźmi (co najmniej 1 metr odległości).
Światowa Organizacja Zdrowia doradza racjonalne stosowanie maseczek.
Używaj maseczek tylko wtedy, gdy masz objawy ze strony układu oddechowego (kaszel lub kichanie), podejrzewasz u siebie infekcję SARS-Cov-2 przebiegającą z łagodnymi objawami lub opiekujesz się osobą z podejrzeniem infekcji SARS-Cov-2.

Zamknięcie ośrodków ruchu drogowego jest kwestią czasu

Sytuacja robi się naprawdę nieciekawa i wkrótce zacznie dotykać branżę nauki jazdy. Jeśli staną WORD-y, a stanie się tak niemal na pewno, wówczas szkoły nauki jazdy będą musiały zwolnić obroty, jeśli nie zupełnie wyjąć kluczyk ze stacyjki-gdy otrzymamy zakaz wychodzenia z domu jak Włosi.
Jest jeszcze coś. Samochody to doskonały wektor wirusa SARS-Cov-2, o czym napiszemy szerzej w dalszej części.

Ale póki co…

Myj ręce

… po każdej jeździe, po wyjściu z toalety, McDonalda itp. itd. Osoby szkolone powinny wykonywać tę czynność także dodatkowo przed jazdą. Jak to robić pokazuje poniższa grafika opublikowana przez Główny Inspektorat Sanitarny:

Ręce myj ręce używając mydła i wody, a jeśli nie masz do nich dostępu, używaj płynów/żeli na bazie alkoholu (min. 60%). Dlaczego? Bo mycie rąk ww. metodami zabija wirusa, jeśli znajduje się on na rękach.

Zadbaj o czystość samochodu

Profesor Krzysztof Simon, konsultant wojewódzki do spraw chorób zakaźnych w wywiadzie dla grupy reporterów ostrzega, że:

Największym niebezpieczeństwem są klamki, a później osoba kaszląca. Jak ja bym kaszlał, to już byście wszyscy byli naszymi pacjentami.

GIS zresztą podkreśla, że ważne jest regularne mycie i dezynfekowanie miejsc, z którymi mamy styczność w domu: stołów, biurek, klamek, włączników światła i poręczy, a także telefonu komórkowego – można go przecierać np. wilgotnymi chusteczkami nasączonymi środkiem dezynfekującym, które z powodzeniem możemy wykorzystywać też i do przecierania w samochodzie tych miejsc, które mogą być źródłem infekcji, a w szczególności kierownicy, dźwigni zmiany biegów, dźwigni hamulca ręcznego, manetek i klamek.

Płyn dezynfekcyjny w każdym samochodzie

Wskazane jest, aby każdy z instruktorów miał do dyspozycji płyn dezynfekcyjny, który mogłby być użyty w sytuacji, w której umycie rąk nie byłoby możliwe (na placu manewrowym, w kabinie). Z góry odpowiadamy – nie, nie może to być wódka, bowiem chociaż ten specyfik zawiera alkohol, to jest go tam zbyt mało aby zabić wirusa (każdego, nie tylko SARS-Cov-2). Działanie wirusobójcze przejawia przynajmniej 60-procentowy roztwór alkoholu (dokładniej takie stężenie powoduje denaturację białka), lepiej, żeby alkoholu było ok 70%.
Alkohol podawany doustnie (nie, to jest żart) nie zabija wirusa. Nie zabije go też podawany tą drogą alkohol 60-procentowy. W Iranie uwierzono w tę bajkę, skutkiem czego zmarło 20 osób, które zatruły się metanolem (więc wódka to jednak nie była…).

Czy ozonowanie zabija koronawirusa SARS-Cov-2

Ozon posiadający silne właściwości aseptyczne zapewnia czystość mikrobiologiczną – usuwa bakterie, wirusy, ich spory i cysty oraz grzyby. Prawdę mówiąc, aby zapobiec zarażeniu się koronawirusem „poprzez samochód” powinniśmy go ozonować codziennie, czy wręcz co dwie godziny, co jest dla nauki jazdy czynnością niemożliwą do wykonania i jeździć w lateksowych rękawiczkach (co akurat takie bez sensu nie jest). Ozonowanie (połączone z wymianą filtra kabinowego) warto jednak wziąć pod uwagę, gdy powzięliśmy informacje o tym, że jeżdżący danym samochodem kursant lub instruktor wylądował w domowej kwarantannie lub co gorsza na oddziale zakaźnym, i/lub gdy pandemia przygaśnie choroby COVID-19 wygaśnie, co zdaje się – a tak się właśnie w Chinach zaczęło się dziać.
Mając to wszystko na uwadze należy pamiętać, że przeżywalność wirusa SARS-Cov-2 na powierzchniach jest znikoma, a do zarażenia się może dojść przez bezpośredni kontakt z wydzieliną osoby chorej, która nawet przez niemal 11 dni od zarażenia się-jak twierdzą specjaliści-nie wie że jest chora.
Dla przewrażliwionych – wirusy zabija też promieniowanie UV, ale takiej lampy raczej nie kupisz na Aliexpress, bo przesyłki z Chin idą do Polski jakby niechętnie…

Czy koronawirusem zarażę się od kota?

Wprawdzie koronawirus to rodzaj wirusa pochodzenia zwierzęcego (a ten „nasz” pochodzi konkretnie od łuskowca), jednak nie stwierdzono innego sposobu rozprzestrzeniania się go niż poprzez zarażenie między ludźmi.

Co z kredytami, gdy nie będę zarabiać?

11 marca Prezydent Duda poinformował na Twitterze:

Mając na uwadze sytuację obywateli i przedsiębiorców zw. z epidemią koronawirusa, w trybie pilnym zamierzam wyjść z inicjatywą wypracowania rozwiązań łagodzących skutki spłaty zobowiązań kredytowych. Liczę na współpracę wszystkich instytucji odpowiedzialnych za rynek finansowy.

Odległość bezpieczna – 1 metr

Sanepid radzi unikanie bliskiego kontaktu z innymi ludźmi – odległość bezpieczna: 1 metr (tak jak przy wyprzedzaniu rowerzysty) co w samochodzie osobowym nie jest możliwe.

Korzystaj z wiarygodnych źródeł

Czytaj też