Prawo drogowe, a prawo fizyki..

kurs-125ccm
 

Coraz większa popularność jednośladów o pojemności do 125 ccm oraz masakrycznie zakorkowane miasta sprzyjają decyzji o przesiadaniu się z samochodu na motocykl lub skuter małej pojemności.

Od sierpnia 2014 roku przepisy uprawniają posiadaczy prawa jazdy kategorii B od co najmniej 3 lat do kierowania motocyklem o pojemności skokowej silnika nieprzekraczającej 125 cm³, mocy nieprzekraczającej 11 kW i stosunku mocy do masy własnej nieprzekraczającym 0,1 kW/kg. Takie same wymagania ma kategoria A1, co w praktyce oznacza, że przepisy dotyczą większości motocykli o pojemności skokowej silnika do 125 cm³.

Nowe prawo zostało wprowadzone dosyć rzutko bez głębszej analizy, jednak z nadzieją że rozwiąże to problem zatorów w miastach na zasadzie alternatywnego rozwiązania dla tych co narzekają, że muszą stać w korku. Oczywiście regulując te uprawnienia patrzono na zachodnie kraje Europy jak Francja, Austria, Czechy gdzie podobnie jak we Włoszech praktykuje się takie właśnie szerokie uprawnienia w ramach kategorii B. Wsłuchano się także w prośby i sugestie lobby producentów takich właśnie pojazdów, no i się stało.

Zapomniane szkolenie..

Nie wiadomo jak nasi eksperci to sprawdzali, ale w większości krajów Europy wymagane jest krótkie szkolenie po którym do prawa jazdy wpisuje się kod o numerze 111. Przykładowo w Austrii wymaga się 6 godzin szkolenia, a w tak wydawałoby się liberalnej Francji odbycia aż 7 godzinnego kursu. Polska ekipa rządząca poszła po bandzie i po prostu dała uprawnienia wszystkim. Może przewidywali wynik wyborów i chcieli zrobić prezent na pożegnanie ;/

Czy warto się szkolić pomimo braku obowiązku?
Czy rynek usług sam się wyregulował?

Wydaje się, że tak się właśnie stało. Zaczęło się od promocji pewnego dużego i znanego producenta japońskich motocykli. Oferuje on motocykle 125 ccm w tzw. 5 krokach. Jednym z nich jest wybór pojazdu, potem zakup odzieży ochronnej oraz krótki kurs w renomowanej szkole jazdy z jaką producent podpisał umowę.
Założono, że ludzie pomimo braku obowiązku będą chcieli się czegoś dowiedzieć i zrobić kursy-125. Producent na swojej stronie internetowej przekonuje do szkolenia które oferuje w cenie kursu..  „Przed pierwszym wyjechaniem na ulice warto poznać swój nowy pojazd. Dlatego przed rozpoczęciem użytkowania motocykla zapraszamy Cię do udziału w bezpłatnym szkoleniu, na którym poznasz swój jednoślad i zasady poruszania się nim. W zależności od, tego, czy zdecydowałeś się na skuter, czy na motocykl, otrzymasz od nas gratis 2 lub 4 godziny szkolenia w renomowanej szkole polecanej przez Twojego Dealera . Voucher na szkolenie przekaże Ci sprzedawca przy zakupie pojazdu”

Zadzwoniliśmy do największych miast Polski i spytaliśmy właścicieli szkół jak Oni to widzą i czy faktycznie znajdują się ludzie którzy pomimo braku obowiązku korzystają z takich szkoleń.  Okazało się, że zainteresowanie jest. Może nie jest wielkie, ale są kierowcy którzy cenią swoje zdrowie i korzystają z tych usług.

„Mądrzy Klienci sami pytają”

Jedna z większych szkół w Warszawie oprócz kursów prowadzi także wypożyczalnię takich motocykli i jak stwierdził właściciel coraz więcej ludzi rozumie, że bez właściwego instruktażu się nie obędzie. Mądrzy Klienci sami pytają czy mogą gdzieś poćwiczyć pod okiem specjalisty i My taką możliwość im dajemy. Problem jest jednak legislacyjny, gdyż oficjalnie żadna ustawa nie określa na czym takie szkolenie miałoby polegać, ile mogłoby trwać i kosztować. Właściwie to na zasadzie instruktażu mógłby je przeprowadzać każdy sprzedawca w salonie, ale z drugiej strony ludzie chcą fachowca – motocyklistę, a najlepiej takiego co jest instruktorem, twierdzi szef szkoły SARBO Pan Bogusław Sarna.

„Czym innym jest prawo drogowe, a prawa fizyki”

Podobnie sprawa ma się w Krakowie.  Szkolenia tego typu są popularne właściwie od samego początku, kiedy tylko weszły przepisy twierdzi Anna Gruca z Małopolskiej Szkoły Motocyklowej, która oferuje nawet szkolenie teoretyczne w tym zakresie. Ludzie dzwonią i pytają czy będą mieli możliwość przed zakupem skutera poćwiczyć jazdę na czymś co w razie wywrotki nie zrobi im krzywdy. Jako szkoła jesteśmy do tego przygotowani, mamy doświadczoną kadrę i bardzo chętnie dzielimy się wiedzą. Zainteresowanych może nie jest bardzo dużo, ale Ci którzy się pojawiają na naszych szkoleniach to ludzie świadomi tego, że czym innym jest prawo drogowe, a prawa fizyki towarzyszące jeździe motocyklem – stwierdza Anna Gruca.

Dziura prawna, a właściwie kosmetyczna niedoróbka.

Drążyliśmy temat za podpowiedzią właścicieli szkół i okazało się, że faktycznie mamy pewną lukę prawną, która stanowi o absurdalnej sytuacji w obecnej rzeczywistości. Wszyscy dziś walczymy o poprawę bezpieczeństwa na drogach, zaostrzamy kary, piętnujemy młodych kierowców, a tu taki paradoks .. Osoba chcąca się nauczyć jazdy, ale posiadająca już uprawnienia kategorii B oficjalnie nie może się zapisać na żaden kurs który kończyłby się wydaniem zaświadczenia o nabyciu nowych umiejętności poruszania się jednośladem w ruchu drogowym. Oczywiście są szkoły jazdy (OSK) oraz szkoły doskonalenia jazdy (ODTJ), ale …
Te pierwsze pomimo, że posiadają sprzęt, doświadczenie i kadrę instruktorów techniki jazdy nie mogą wydać zaświadczenia, bo ustawa tego nie przewiduje. Te drugie co prawda mogłyby, ale nie są nawet zainteresowane szkoleniem skuterzystów. Ponadto nie zatrudniają instruktorów motocyklowych, ale głównie takich z uprawnieniami dla kategorii B i nie mają sprzętu oraz możliwości szkolenia w ruchu miejskim, gdyż zgodnie z przepisami szkolenie może się u nich odbywać tylko na terenie Odtj i za bramę nie wyjadą. Podobnie ma się sprawa z kierowcą samochodu, który po wielu latach przerwy chce wrócić za kółko i szuka oficjalnego szkolenia – twierdzi Pan Piotr Leńczowski – prezes Polskiego Stowarzyszenia Instruktorów Techniki Jazdy Jak się dowiedzieliśmy środowisko skupione wokół tego nowego zawodu naciska Ministerstwo w tej sprawie i sugeruje nowe regulacje prawne umożliwiające szkolenie osób z uprawnieniami w ruchu drogowym przez ośrodki (OSK) zatrudniające na stałe instruktorów techniki jazdy.

Trzymamy zatem kciuki za mądre decyzje i rozsądnych kierowców, których jak widać nie brakuje!

 

MNJ