Najdziwniejsze przepisy drogowe

 

Podróże po świecie niewątpliwie kształcą, a jazda samochodem pozwala dotknąć tego, co egzotyczne. Ale lepiej uważaj. Podróż do innego kraju może skończyć się utratą auta, lub nawet życia. 

Oto najdziwniejsze i najbardziej restrykcyjne przepisy drogowe świata.

Baty lub więzienie za przekroczenie prędkości

 Niewątpliwie najcięższe życie mają kierowcy w krajach gdzie obowiązuje prawo szariatu. Na przykład, w odizolowanym od świata Iranie władze dbają o bezpieczeństwo swoich obywateli nawet bardziej niż Unia Europejska. Wiadomo – prędkość zabija, więc władze postanowiły zniechęcić kierowców do zbyt szybkiej jazdy. Jak tego dokonano? Otóż od maja 2008 r. policja ma prawo wysłać krnąbrnych kierowców nawet na rok do więzienia lub skazać na aż na 74 baty.

W Iranie obowiązuje również prawo przeciw nieprzyzwoitemu prowadzeniu się obywateli. W jego świetle władza może skonfiskować samochód. Jak do tej pory na podstawie tych przepisów zabrano prawie trzy tysiące pojazdów, w tym ponad 1,5 tys. za zbyt głośne słuchanie muzyki, 423 za prowadzenie pojazdu przez niewłaściwie osłonięte kobiety oraz 55 za przewożenie zwierząt. Kobietom całkowicie zabroniono jazdy samochodem w Arabii Saudyjskiej.

W większości z krajów arabskich obowiązuje całkowity zakaz spożywania alkoholu. Daj się złapać pod wpływem za kółkiem, a kara spotka Cię sroga – nawet w stosunkowo tolerancyjnych Emiratach Arabskich. Przykład? Proszę bardzo. Pewien mężczyzna z Abu Dhabi został skazany na 80 batów, po tym jak okazało się, że pod wpływem alkoholu spowodował wypadek.

Kierowca jadąc nocą musi wystrzelić racę

Nieco lepiej sprawy mają się w USA, choć i tutaj nie brakuje dziwacznych i sprawiających wrażenie oderwanych od rzeczywistości. Na przykład, na Florydzie istnieje prawo mówiące, że jeśli słoń jest przywiązany do parkometru, to trzeba zapłacić za postój, jak w przypadku auta. W miejscowości Quintman w stanie Georgia kurczaki, które samodzielnie przechodzą przez jezdnię, łamią prawo. W Newadzie zaś nielegalna jest jazda wielbłądem po autostradzie.
Gdyby tego było mało, to w Pensylwanii, by ograniczyć liczbę ofiar wypadków, jadący nocą po polnych drogach kierowca ma obowiązek zatrzymać się, wystrzelić w niebo racę sygnalizacyjną, odczekać 10 min. i dopiero wtedy może dalej jechać. Niestety, musi tak robić po przejechaniu każdej mili, przez całą swoją podróż.

Lubisz ruszać z piskiem kół? W stanie Kanzas grozi za to nawet 30 dni aresztu

Z Ameryki przyszedł również zwyczaj randek za kółkiem. Jednak, jak się okazuje w stanie Massachusetts prawo zabrania kierowcom taksówek, jeśli są w pracy, uprawiać seksu na przedniej kanapie. Jednakże, jeśli dzieje się to w miejscowości Milford, w tym samym stanie, to kierowca może zająć się swoją partnerką w spokoju, gdyż właśnie tam zaglądanie przez okna samochodu jest nielegalne.
Jeśli samochód nie jest wyposażony w kontrolę trakcji, a kierowca ma ciężką nogę, to powinien mieć się na baczności w miejscowości Derby, w stanie Kanzas. Chwila nieuwagi, pisk kół ruszającego auta i kierowca może trafić do aresztu nawet na 30 dni.

„Mądrość, sprawiedliwość i powściągliwość”

Georgia, stan znany z dewizy „mądrość, sprawiedliwość i powściągliwość” oraz z uprawy brzoskwiń, znany jest również z najbardziej restrykcyjnych przepisów dotyczących przestrzegania ograniczeń prędkości. Nawet za pierwszym razem kierowca może zostać ukarany mandatem w wysokości tysiąca dolarów i trafić za kraty na 12 miesięcy. Wcale nie musisz jechać samochodem, by policja stanowa w Oregonie mogła Cię dopaść. Jak to możliwe? Otóż wystarczy wysiąść z samochodu i pozostawić go z otwartymi drzwiami „dłużej niż potrzeba”, pan policjant wlepi Ci mandat.
Każdy kierowca chyba zdaje sobie sprawę z niebezpieczeństwa pisania wiadomości tekstowych podczas kierowania samochodem. Wydawało nam się również, że zakaz używania broni palnej jest równie oczywisty. Nie w USA. W Kalifornii niezgodne z prawem jest strzelanie z jadącego pojazdu chyba, że celem jest wieloryb.
W USA niełatwo żyje się również kierowcom lubującym się w jeździe na podwójnym gazie. W 2007 roku sąd w Ohio skazał Jessa Browna na 16,5 roku za jego dziewiętnastą i dwudziestą jazdę po pijaku. Okazuje się jednak, że sędzia nie poszła na całość. Inne prawo, obowiązujące w Ohio, nakazuje przyłapanemu kierowcy chodzić po mieście z plakatami, na których przyznaje się do winy.

Konfiskata samochodu za przekroczenie prędkości

Nie lepiej jest w Europie. Jednak na Starym Kontynencie policja za główny cel obrała sobie walkę z kierowcami przekraczającymi prędkość. Jeśli w Holandii kierowca złamie ograniczenie prędkości ponad dwukrotnie, to władze mają prawo skonfiskować jego samochód i to bezzwrotnie. Jak na razie najbardziej ekstremalnym przykładem realizacji tego prawa był przypadek pewnego 20-latka. Mężczyzna zamiast jechać 80 km/h, jechał dwa razy szybciej. Zgodnie z prawem, policja zajęła pojazd, którym się poruszał. Problem był jednak taki, że samochód należał do ojca pechowego kierowcy i był to wart ponad milion euro Bugatti Veyron.
Skandynawia dobrze znana jest z restrykcyjnego przestrzegania przepisów. Raz nawet król Szwecji został ukarany mandatem za przekroczenie prędkości. Zaś w Finlandii wysokość mandatu za przekroczenie prędkości jest obliczana zgodnie na podstawie rocznego zeznania podatkowego. W skrócie, im więcej zarobisz – tym większy mandat zapłacisz. W związku z tym, Jussi Salonoja, fiński biznesmen i producent filmowy został ukarany mandatem za jazdę z prędkością 80 km/h na ograniczeniu 40 km/h. Samo przekroczenie prędkości może nie jest imponujące, ale mandat w wysokości 170 tys. euro już tak.

Mandat zależny od sytuacji materialnej kierującego

Szwajcaria, podobnie jak Skandynawia, słynie z niemiłosiernych wręcz kar dla krnąbrnych kierowców i podobnie jak na północy Europy, tak i w sercu Alp wysokość kary jest uzależniona od posiadanego majątku. Przykład? Proszę bardzo. W 2010 roku w kraju mlecznej czekolady wypisano najwyższy mandat w historii. Dostał go 37-letni Szwed, który gnał swoim Mercedesem SLS AMG z prędkością prawie 290 km/h. W sądzie próbował się tłumaczyć tym, że zaciął mu się prędkościomierz. Sąd jednak nie dał wiary jego tłumaczeniom i ukarał go mandatem w wysokości miliona dolarów! Nakazał też konfiskatę samochodu.

Kara śmierci za spowodowanie wypadku pod wpływem alkoholu

Największego pecha miał pewien Chińczyk. Mimo, że w Państwie Środka prawa cywilne są mocno ograniczane, to kierowcom wolno jeździć z zawartością alkoholu we krwi na poziomie 0,02 g/l. Jednak władze nie były pobłażliwe w stosunku do Sun Weiminga, który pod silnym wpływem alkoholu i do tego bez prawa jazdy spowodował wypadek. W jego wyniku zginęły cztery osoby, a kilka odniosło rany. Pech kierowcy był podwójny, gdyż do tragedii doszło w czasie ogólnonarodowej akcji przeciw pijanym kierowcom. W związku z tym sąd wydał na nieszczęśnika wyrok śmierci. Po apelacji życie nieodpowiedzialnego kierowcy zostało oszczędzone, a wyrok zamieniony na dożywocie.
Czasem, zastanawiając się nad logiką przepisów, można nieźle się pogubić. Na przykład, zarówno w Alabamie w USA oraz w Luksemburgu, samochód nie musi mieć przedniej szyby, ale za to musi mieć wycieraczki.

Pijany w sztok za kółkiem? Żaden problem

Jednak na świecie na kierowców nie czekają tylko restrykcje. Jak niebezpieczna jest jazda pod wpływem alkoholu wie chyba każdy. Wiedzą to również władze Czech, Węgier, Rumunii, Albanii, Brazylii, a nawet Malawi i nie dopuściły nawet najmniejszej ilości alkoholu w organizmie kierującego. Są jednak kraje w których, nawet zalany w sztok i słaniający się na nogach kierowca może czuć się bezkarny. To Etiopia, Dominikana oraz Kongo.

Czytaj też