Paliwa podrożeją przez… elektryczne samochody

 

Ekologiczne samochody powinny być napędzane otoczakami, zaś do smarowania ich silników powinno używać się mebli ogrodowych. Niestety tak się nie da, więc wymyślono samochody elektryczne, na które stać póki co niewielu i nieprędko to się zmieni wszyscy za to będą za nie płacić.

Tego stanu rzeczy nie zmienią ambitne plany rządu, który postanowił, że Polska będzie elektryczną potęgą, bowiem zakłada się, że w ciągu 10 lat w Polsce ma jeździć milion samochodów elektrycznych. To mniej więcej tyle, ile obecnie jeździ na całym świecie.

Wprowadzenie pojazdów elektrycznych ma znacząco wpłynąć na jakość powietrza w polskich miastach (tzn w tych w których nie ma elektrowni). Oczywiście wzrośnie zapotrzebowanie na energię elektryczną – same elektrownie mają dzięki temu zarobić ok 2 mld zł. Oczywiście auta elektryczne mają być ładowane nocą – nie w dzień, co dodatkowo ma wzmóc przychody elektrowni. Więcej aut elektrycznych to mniejsze zapotrzebowanie na ropę naftową. Szacunki rządu wskazują, że na tym biznesie zaoszczędzimy 10-20 mld dolarów.

…ale

Samar wczoraj poinformował nas, że rząd chce wprowadzenia opłaty emisyjnej od paliw, która ma posłużyć m.in. do sfinansowania rozwoju rynku aut elektrycznych w Polsce. Eksperci uważają, że, ten pomysł może odbić się na kieszeni tankujących paliwa tradycyjne.

Ministerstwo Mocy (przepraszam – Energii) zaprezentowało projekt nowelizacji ustawy o biokomponentach i biopaliwach ciekłych przewidujący wprowadzenie tzw. opłaty emisyjnej w wysokości 80 zł od 1000 litrów od benzyn silnikowych i oleju napędowego. Opłatę mieliby uiszczać producenci paliw silnikowych oraz importerzy.

Projekt ustawy wprowadzający opłatę niskoemisyjną

Powstanie nowy Fundusz

Ustawa o której wyżej mowa przewiduje powstanie Funduszu Niskoemisyjnego Transportu, który zajmie się (między innymi) zbieraniem funduszy z opłaty emisyjnej, które ma przeznaczyć na wspieranie projektów związanych z rozwojem elektromobilności w Polsce oraz transportu opartego na paliwach alternatywnych. Trafiać tam ma 15 procent zebranych środków. Pozostałe 85 procent zasili konto Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Szacuje się, że Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej pozyska w ten sposób 1,4 mld zł. Fudnusz niskoemisyjny będzie musiał zadowolić się 255 mln zł.

Środki, które otrzyma NFOŚiGW służyć będą realizacji projektów mających na celu zmniejszenie lub uniknięcie szkodliwej emisji substancji gazowych, stałych i ciekłych powodujących zanieczyszczenie powietrza

Szacuje się, że proponowane zmiany spowodują 10-groszowy wzrost cen 1 litra paliwa.

Najciekawsze w zaproponowanej opłacie jest to, że im lepiej będzie szedł rozwój elektromobilności, tym mniejsze będą z niej wpływy. Bo przecież przesiadając się na samochód elektryczny spowodujemy, że mniej pieniędzy trafi do kasy funduszy.

Polskie drogi czeka rewolucja (?)

Do pobrania

testy na prawo jazdy

Czytaj też