Piesi to niekumata masa, którą trzeba specjalnie chronić. No proszę Cię

 

Statystyki zdawalności ośrodków egzaminowania powinny zaczynać się od słów: „W tym roku 35 procent seryjnych morderców zdało egzamin na prawo jazdy za pierwszym razem”. Powinny – gdyby brać na serio kreowane przez… (no właśnie kogo?) historie o konflikcie kierowców z pieszymi, a pieszych uważać za skończone łajzy nie potrafiące odnaleźć się na jezdni ani w jej pobliżu.

testy na prawo jazdy

Hodujemy niekumatych pieszych

Nie, nie jestem tym złym kierowcą, co to zamienia się w zombie jak tylko poczuje zapach benzyny zaciskając dłonie na kierownicy aż do białych kostek. Nie rozumiem stwierdzenia „pieszy – najsłabiej chroniony uczestnik ruchu”. Znaczy, że jak jadę rowerem, to jestem chroniony bardziej? Na czym właściwie polega ta moja moja niechronioność? Obawiam się, że nie da się jej zrekompensować dodatkowymi prawami dla mnie- jako pieszego.

Najsłabiej niechronionymi kierowcami, są kierowcy aut na kategorię B1, oraz maluchów i seicento – według danych z testów zderzeniowych Euro NCAP. Nikt jakoś nikt nie wdrożył planów naprawczych dla podróżujących tymi blaszanymi trumnami na kółkach, chociaż maluszki zaczynają przeżywać drugą młodość, a ilość kursów na prawo jazdy B1 systematycznie wzrasta.

Ktoś kiedyś przebadał nasze przepisy drogowe i okazało się, że my, Polacy dajemy najmniej przywilejów pieszym. Piesi mają podobne prawa tylko w Rumunii, na Węgrzech, w Słowenii i na Słowacji. To właśnie tam, ochrona pieszego zaczyna się z chwilą wejścia na przejście dla pieszych. Większość krajów Europy Zachodniej postanowiła, że pieszy ma mieć pierwszeństwo zanim wejdzie na pasy – gdy tylko zbliży się do przejścia dla pieszych  sygnalizując zamiar przekroczenia jezdni. Tak wymyślili sobie w Szwajcarii, Norwegii, Niemczech, Holandii, Danii, Czechach, Bułgarii, Belgii i Austrii.

Czy pieszy powinien mieć pierwszeństwo zanim wejdzie na przejście?

View Results

Loading ... Loading ...

Francuzi i Norwedzy poszli o krok dalej i ubzdurali sobie, że piesi muszą mieć pierwszeństwo gdy tylko zbliżą się do jezdni nie musząc przy tym sygnalizować wyraźnie zamiaru jej przekroczenia. Tam więc kierowcy muszą kierować się Mocą chcąc przewidzieć, czy pieszy zamierza przejść przez jezdnię, czy też nie.

Moim zdaniem Francuzi powinni po prostu mniej chlać- przecież właśnie tam dopuszczalna ilość alkoholu we krwi wynosi pół promila. Zresztą, nie „lepiej” jest w Niemczech, Szwajcarii, Holandii, Danii, Belgii i Austrii.  Mniej pijcie zamiast wprowadzać bzdurne dodatkowe przywileje dla pieszych. Mając pół promila faktycznie można coś tam przeoczyć i rozjechać pieszego idącego po pasach.

Polska postanowiła – nie tylko w zakresie ochrony pieszego – naśladować Europę, ale przecież Europa jest stara,  jej starość sprawia, że kontynent sprawia wrażenie jakby zapadał na wszelkie choroby wieku starczego. Nie wiem, czy zauważyliście jakiego sprzętu domowego używacie – TV to pewnie jakiś Samsung lub LG, telefon Samsung czy inny Xiaomi (marka mająca zaledwie kilka lat), laptop? Lenovo.  Zgadłem choć raz? No i gdzie te Wasze Nokie, czy Telefunkeny? No dobra, pewnie macie coś Siemensa, ale rozwój marki sięga II wojny światowej, a wtedy wiadomo – była tania siła robocza i coś tam zdążyli rozwinąć się. Chiny? Proszę bardzo – tam samochód kupisz z automatu, tak jak u nas w Europie puszkę Coli.

Europa nie rozwija się i kręci się w kółko jak focza kupa w przeręblu. Azjaci już dawno postawili na samodzielność. Na pozór chaotyczny ruch drogowy w dajmy na to Tajlandii nie ma wpływu na lawinowy wzrost ilości stłuczek czy potłuczonych pieszych. Tam piesi doskonale wiedzą, że muszą uważać.

Przepraszam – czy pieszemu spadnie z głowy korona, jeśli zatrzyma się przed przejściem i rozejrzy? No i w czym niby ma pomóc zasada. Nie wiem jak Was, ale mnie już w przedszkolu nauczono tej zasady- zgodnej z zapisami prawa drogowego w zakresie pierwszeństwa pieszego. Jakoś nie wyobrażam sobie sytuacji, w której Pani Ula powie mojemu dziecku – jezdnie przekraczamy na przejściu dla pieszych. Gdy chcecie przejść na drugą stronę – śmiało wejdźcie na pasy.

Zabija infrastruktura drogi – nie przepisy

Duża ilość wypadków z udziałem pieszych ma miejsce na przejściach, których wcale nie powinno być.Piotr Leńczowski z PSITJ, były policjant w wypowiedzi dla prawodrogowe.pl przyznaje:

Jak słyszę wypowiedzi przedstawicieli policji, że znowu na jakimś przejściu się kierowcy wyprzedzali i nałożono kilkadziesiąt mandatów, a potem szukam w mapach google tego przejścia i widzę, że jest ono usytuowane na drodze dwujezdniowej o 4 pasach ruchu za łukiem drogi, gdzie dopuszczalna prędkość to 70 km/h, a ruch pojazdów jest większy niż 800 samochodów na godzinę,  to po prostu nóż mi się w kieszeni sam otwiera. Przecież w takim miejscu nie powinno być żadnego przejścia. Tam trzeba zrobić kładkę, a nie bić pianę, że kierowcy jeżdżą źle.

 

Europa nie rozwija się

Tak, wiem. Powtarzam się i mam tu na myśli min rozwiązania w kwestii bezpieczeństwa komunikacyjnego. Ostatnim naszym europejskim wynalazkiem w tej dziedzinie było koło – czyli rondo. Amerykanie jednak poszli o dwa kroki dalej i mocno na serio wzięli sobie słowa Mrożka:

Jeśli nie można czegoś zrobić w określonych ramach, to trzeba wyjść poza te tamy zupełnie

…i opracowali skrzyżowanie rozbieżne, gdzie piesi na drogach dolotowych poruszają się… między jezdniami. Efekt – drastyczne zredukowanie liczby punktów kolizyjnych na skrzyżowaniu i poprawa bezpieczeństwa:

To już nie byłą rewolucja. To rewelacja

Jeśli jednak Ty będąc głównym urbanistą miasta zechcesz wybudować takie skrzyżowanie, to Najwyższa Rada Do Spraw Skrzyżowań i Przejść Dla Pieszych zareaguje zupełnie tak, jakbyś na przyjęciu rodzinnym powiedział „…a ja mam syfilis”.

Mając wszytko to powyższe na uwadze, sądzę, że pieszy powinien mieć pierwszeństwo już w chwili, gdy wyjdzie z domu – szczególnie w krajach, gdzie prawo pozwala na prowadzenie pojazdu z 0,5 promila alkoholu we krwi.

A tak na serio – odebrałbym przywileje pieszym. Wszystkie. Jeśli tylko jakieś nowe by dostali.

Czytaj też