Poważne zmiany w egzaminach na prawo jazdy-taki jest plan

 

Egzamin na prawo jazdy ma czekać prawdziwa rewolucja. Prawko mamy zdobywać łatwiej, a WORD-owi przestanie opłacać się oblewanie kandydatów na kierowców. 

Gazety, gazetki i portale i serwisy parówkowe znów dostały zbiorowego orgazmu medialnego bowiem…

..egzaminator nie będzie musiał oblewać po pierwszym błędzie

Andrzej Adamczyk z Ministerstwa Infrastruktury i Budownictwa w wypowiedzi na RMF24 powiedział , że:

Manewr czy zachowanie kierowcy, które powoduje że on nie zdaje egzaminu nie może wpływać na to, że egzamin nie jest dalej kontynuowany

Przepisy zezwalające na taki sposób oceny funkcjonuje już od dwóch lat – czytaj: Ważna zmiana w egzaminowaniu

Dziś już egzaminator nie musi przerywać egzaminu na prawo jazdy, jeśli egzaminator uzna, że popełnienie błędu z „tabeli błędów” nie spowodowało zagrożenia w ruchu drogowym, czy nie było rażącym naruszeniem przepisów kodeksu drogowego. Popełniony błąd zaliczany jest jedynie do błędu przy wykonywaniu zadania egzaminacyjnego.

Ułatwienie zdania egzaminu na prawo jazdy ma nieść też pewne zagrożenie dla WORD-ów:

Jedynym zagrożeniem dla WORD-ów może być to, że tych poprawkowych egzaminów będzie zdecydowanie mniej

Czytaj: Jak oceniają egzaminatorzy?

Tak właśnie nauki jazdy Was kroją, a Wy się jeszcze cieszycie

Finansowe zmiany w WORD

…skoro o opłacalności mowa – WORD-y (MORD-y/PORD-y) nadal będą własnością samorządów, ale sami egzaminatorzy w nich pracujący staną się pracownikami administracji publicznej podlegając wojewodzie. Co ważne pieniądze uzyskane za przeprowadzanie egzaminów na prawo jazdy nie trafią do kasy WORD a do budżetu państwa.

Pisaliśmy już, o raporcie NIK, który wykazał, że WORD-y zarabiają głównie na egzaminach poprawkowych, a to prosty do wysnucia wniosek, że  „WORD-om opłaca się oblewanie przyszłych kierowców”.

Co w wynika z raportu? Przychody w WORD-ach generowane są głównie przez egzaminy poprawkowe, bowiem statystycznie aż  300 z 400 zł zarobionych przez WORD pochodziła z poprawek. Zmiany w finansowaniu ośrodków ruchu drogowego mają spowodować, że ośrodkom  oblewanie kursantów przestanie się opłacać bo… pieniądze z egzaminów nie trafią do ich kasy a do budżetu państwa. Zmiany mają w teorii zapewnić kontrolę nad finansami ośrodków ruchu drogowego i podnieść zdawalność egzaminów na prawo jazdy. Czytaj: NIK: egzamin na prawo jazdy zdaje zaledwie co trzeci kursant.

Bez prawka i egzaminu

W rozmowie z RMF24 przypomniano też temat możliwości jazdy bez prawa jazdy –  pod kontrolą rodzica lub opiekuna. Pisaliśmy o tym tutaj: Będzie można jeździć bez prawa jazdy i egzaminu.

A może zająć się szkołami nauki jazdy?

„Ślepi przewodnicy ślepych.
Lecz jeśli ślepy ślepego prowadzi, obaj w dół wpadną” (MT.15.14)

Problem z egzaminami na prawo jazdy nie jest jednak związany z wyśrubowanymi wymaganiami egzaminacyjnymi lecz… z poziomem wyszkolenia kandydatów na kierowców.

Zdecydowana większość przystępujących do egzaminu na prawo jazdy nie zna zasad przebiegu egzaminu ani kryteriów oceny wykonywanych zadań egzaminacyjnych. Do rzadkości wcale nie należą przypadki egzaminów podczas których egzaminowane osoby zadanie egzaminacyjne wykonują po raz pierwszy.

Kończysz kurs na prawko? Sprawdź czy naprawdę nadajesz się do egzaminu

Kursant nauki jazdy nie jest winny temu, że jego szkolenie prowadziła osoba, która instruktorem nauki jazdy być nie powinna. Prócz niedostatecznej wiedzy niektórych instruktorów nauki jazdy, trzeba pamiętać, że na niski poziom szkolenia wpływa także – o ile nie przede wszystkim – ich osobowość.

Marek Dworzecki – instruktor nauki jazdy, instruktor techniki jazdy, członek Polskiego Stowarzyszenia Instruktorów Techniki Jazdy wymienia główne grzechy szkół nauki jazdy:
  1. Osoby szkolone nie są uczone zajmowania prawidłowej pozycji za kierownicą.
  2. Kandydaci na kierowców nie są odpowiednio zaznajamiani z mechanizmami i przyrządami sterowania. Nikt nie zadaje sobie trudu wytłumaczenia kursantowi zasadności a także sposobu ustawienia kierownicy, włączenia nawiewu na szybę czy wycieraczek. O wygodnym i prawidłowym ustawieniu fotela nie wspominając.
  3. Kursanci nie są uczeni prawidłowej techniki kierowania pojazdem. Kursantom obce są między innymi pojęcia dotyczące prawidłowego operowania kołem kierownicy (skręt kartingowy, skręt szosowy, skręt awaryjny, skręt manewrowy). Skoro nie posiadają wiedzy o ich istnieniu, jakże mogą znać ich zastosowanie (okoliczności i warunki), nie mówiąc o umiejętności ich wykonywania. No ale przecież „tego na egzaminie nie ma”.
  4. Młodzi kierowcy nie tylko nie są uczeni bezpiecznej jazdy, ale nawet nie są należycie przygotowani do egzaminu państwowego.
  5. Zmowa milczenia. Nietaktownym jest mówienie źle o koledze z konkurencji.  Takie z pozoru szlachetne podejście jest niczym innym, jak przyzwoleniem na szerzącą się wszechobecną tandetę, lenistwo i kroczenie po linii najmniejszego oporu w niektórych ośrodkach stanowiących tę branżę

Błędy na egzaminie? Te same co przyczyny wypadków

Ile kosztuje śmierć?

Dworzecki z PSITJ w rozmowie z Rzeczpospolitą podaje, że:

Szacunkowy koszt śmierci jednego uczestnika ruchu drogowego w wysokości około 2 mln zł, to zbyt wiele, by pozwolić na żenująco niski poziom kształcenia kierowców i w dodatku okryć go zmową milczenia.

Może więc zamiast liberalizacji zasad przeprowadzania egzaminów na prawo jazdy sprawić, by kontrole w naukach jazdy przestały być fikcją?

Ido, nie zdajo a później płaczo. Dlaczego?

Czytaj też