Przetarg w WORD to jak otwarcie pudełka czekoladek – nigdy nie wiesz na co trafisz

 

Przetargi w WORD na nowe samochody zawsze rozpalają do białości właścicieli OSK. Gorzkie żale, czarna rozpacz i kwaśno w dzióbku, czyli jak wybierały WORD-y.

Zwycięzca pierze wszystkich

Przypadek lubelskiego WORD w zakresie wyboru nowego pojazdu egzaminacyjnego uzupełnił listę przetargów na dostawę aut, które mocno nie spodobały się właścicielom nauk jazdy, choć pomysł na zebranie paru przypadków w jednym miejscu zrodził się już dawno.

Dziś nikogo już nie interesuje, czy dealer ma swoją siedzibę i serwis w mieście egzaminowania – liczy się kasa. Im głupszą cenę zaproponuje dealer tym lepiej i to nic, że warunki gwarancji nakazują wykonanie pierwszego przeglądu po tysiącu kilometrów w ASO oddalonym o ponad 100 kilometrów (bo któż chciałby ryzykować utratę gwarancji w autach za 50 tyś zł), jak ma to miejsce w przypadku Suzuki.

No i cena. Nikogo nie powinna razić cena wypożyczenie samochodu za niewiele więcej niż złotówka miesięcznie?

Posłuchajcie…

MORD Kraków

Tam ktoś zdecydował, że nietypowy model z silnikiem diesla o pojemności 1.1 ccm będzie idealny na egzamin i do nauki jazdy. Na pierwsze poważne awarie silnika związane z zapychającym się filtrem DPF nie trzeba było długo czekać. W samochodach części szkół nauki jazdy jazdy zatarły się silniki już przy przebiegu 40 tys. km.

Benzyniaki 1,2 też nie wypadły najlepiej. Powszechną bolączką tych aut było zrywanie się cięgien od skrzyni biegów, a to powodowało, konieczność jazdy najczęściej na 2 biegu, a jeśli zdarzyło się to na środku skrzyżowania, to kursant miał do wyboru 3 możliwości: 1) płacz i zgrzytanie zębami, 2) opuszczenie w cholerę pojazdu szkoleniowego, 3) rozpaczliwa próba ruszenia z dwójki.

Samochód dla WORD za… 48 groszy

WORD Zamość / Chełm

To była rewolucja. Nowy pojazd egzaminacyjny był tak niesamowity, że wybrano go jeszcze zanim ruszyła produkcja, a jedynym w miarę poskładanym do kupy egzemplarzem była makieta (bo pojazdy testowe rozleciały się). Mowa o Suzuki Baleno, które wybrał Chełm, a później Zamość.

W chwili otwarcia kopert przetargowych pojazdu nie można było nawet obejrzeć u dealera choć trzeba go było już zamawiać, o ile chciało się szkolić kursantów takim pojazdem jaki eksploatowany jest w WORD-bo przecież tego oczekują klienci. Tylko po co mieliby je zamawiać, skoro samochód tak naprawdę niewiele różnił się od swojego starszego brata -Swifta. Tylko tylko, że był gorszy. O wiele gorszy. Zalety? Większy bagażnik, mieszczący aż dwa plafony z eLką, co jest zupełnie bez sensu bo do szkolenia wystarczy w zupełności jeden i to na dachu, a kursantom siedzącym z tyłu nie trzeba już było obcinać nóg aby podróżowali w jako takim komforcie.

Ciekawostką jest to, że producent w reklamach nawiązuje przy tym modelu do płynnego metalu (czy jakoś tak). Do dziś nikt nie wie co to oznacza.

Wady? Wszystko to, co konstruktorzy mogli schrzanić w Swifcie, ale bardzo podobało się księgowym koncernu. Popsuto nawet zestaw audio, który w poczciwym Swifcie brzmi o lata świetlne lepiej niż w Baleno.

WORD Krosno

Ponownie KIA Rio. Tu do przetargu stanął jeden oferent i… przetarg wygrał. WORD chciał „najnowszy” model, w czerwonym kolorze z metalicznym połyskiem. Poczytajcie zresztą sami: Car Force One WORD Krosno ma być czerwony. Bo tak.

Nauka jazdy kupiła sobie… WORD. Cały

PORD Gdańsk

Znowu Kultowa KIA Rio. Nowy pojazd egzaminacyjny był niczym fantazja erotyczna, albo i gorzej. Problem z flotą nowych samochodów miał już nawet ośrodek ruchu drogowego, nie mówiąc już o szkołach nauki jazdy.

Te produkowane w Korei Kie Rio nie jest tak łatwo dostarczyć do naszego kraju ilości odpowiedniej, pokrywającej zapotrzebowanie. Płynący 7 tygodni statek zabiera na pokład pojazdy przeznaczone dla odbiorców w całej Europie. Wydawać by się mogło, że pomorski ośrodek egzaminowania ma łatwiej z tytułu obecności portu. Niestety, Kie rozładowywane są w którymś z portów na terenie byłej Jugosławii, stamtąd drogą kolejową przewożone są na Śląsk, i dopiero tam następuje rozdysponowywanie ich do poszczególnych dealerów w Polsce.

Efekt – stare pojazdy egzaminacyjne pozostały w PORD dłużej – żeby było czym egzaminować.

Testy na prawo jazdy: mity i kity (głównie)

WORD Lublin

Na nic zdały się spotkania dyrekcji WORD z właścicielami OSK, nic nie pomogły sugestie i ustalenia. Lubelski WORD zrobił niemal dokładnie odwrotnie niż to czego oczekiwały nauki jazdy. Ba odwrotnie niż to co jest po prostu rozsądne.

WORD Lublin wybrał model, którego jeszcze nie jest produkowany. Mało tego – uznano, że doładowany silnik będzie idealny do szkolenia i egzaminowania kandydatów na kierowców, a to zupełnie tak, jakby z dziecinnego wiatraczka zrobić turbinę wiatrową.

Co ciekawe nowy pojazd egzaminacyjny nawet nie jest dostępny. Mało tego – w listopadzie tego roku ma mieć miejsce lifting modelu. Stowarzyszenie Ośrodków Szkolenia Kierowców w Lublinie zauważa też brak możliwości zamontowania instalacji gazowej

No i cena… Szacuje się, że ta perła motoryzacji ma kosztować ok 60 tyś zł – chociaż lubelski dealer Hyundaia zamierza wypożyczać WORD-owi auto za 1,23 zł/mies.

Efekt? Środowisko właścicieli szkół nauki jazdy zbuntowało się i oprotestowało przetarg.

testy na prawo jazdy

Czytaj też