Samochody elektryczne wcale nie są takie eko. Bo nie są eko wcale

 

Amerykańscy naukowcy… Nie, nie amerykańscy lecz niemieccy dowiedli, że samochody elektryczne to bomba atomowa dla środowiska. Amerykanie cofają subwencje na takie pojazdy, dyrektor generalny włoskiego Fiata prosi, aby nie kupować jego elektrycznego Fiata 500, bo jego koncern do każdej sztuki tego samochodu dopłaca… 20 tyś dolarów, zaś japońska mazda stawia na rozwój starych dobrych silników spalinowych.

Ekologiczne samochody powinny być napędzane otoczakami, a do smarowania ich układów powinno używać się mebli ogrodowych. Niestety tak się nie da, więc wymyślono samochody elektryczne, na które stać póki co niewielu i nieprędko to się zmieni wszyscy za to będą za nie płacić.

Ekonomia eksploatacji to najmniejszy problem elektryków

Swój test zrobił też brytyjski Top Gear. Na tor testowy wypuszczono Toyotę Prius i BMW M3. Oba pojazdy zatankowano jednym galonem paliwa, które BMW wystarczyło na przejechanie 10 km dłuższego odcinka.

Żadnym zaskoczeniem nie jest, że największym problemem dotyczącym samochodów elektrycznych jest produkcja do nich akumulatorów litowo-jonowych. Niemieccy analitycy twierdzą, że:

W zależności od tego, gdzie wytwarzane są samochody elektryczne, energia potrzebna do wyprodukowania ich akumulatorów powoduje wysoki ślad węglowy”.

(w Niemczech) przeciętny samochód elektryczny musiałby pozostawać w eksploatacji przez co najmniej 10 lat, by zrównoważyć emisję konkurencyjnego samochodu z silnikiem spalinowym.

Lobbowane przez organizacje ekologiczne korzyści wynikające z wprowadzania samochodów elektrycznych delikatnie mówiąc mijają się z prawdą. Należy zauważyć, że we wspomnianym okresie 10 lat eksploatacji samochodu elektrycznego fabryczne montowane baterie w wielu przypadkach trzeba będzie wymienić, stanie się to jeszcze przed czasem, w którym ilość dwutlenku węgla powstała przy wyprodukowaniu tych baterii zdąży się zrównoważyć z ilością tego gazu wyemitowaną przez klasyczny silnik spalinowy.

To jeszcze nie wszystko, bowiem…

…elektryki generują 74% więcej CO2 niż klasyczne samochody

Niemieccy eksperci Berylls Strategy Advisors zauważają, że:

Zbudowanie akumulatora samochodowego o masie 500 kilogramów lub większego (co w przypadku zyskujących na popularności suvów nie jest wcale abstrakcją) w fabryce zasilanej paliwami kopalnymi spowodowałoby do 74 proc. więcej emisji dwutlenku węgla niż stworzenie wydajnego tradycyjnego pojazdu!

Amerykanie rezygnują z elektryków

Doradca ekonomiczny Białego Domu, Larry Kudlow powiedział:

Nasza polityka przewiduje zakończenie wszystkich podobnych programów.  I nie tylko odnośnie samochodów. Kończymy też inne subwencje, które wprowadził Obama. Również te dla energetyki odnawialnej.

Reuters wyjaśnia, że kredyt podatkowy wprowadzony został przez amerykański Kongres na 200 tys. samochodów dla każdego producenta. Po przekroczeniu tego limitu subsydia są wycofywane. Tesla, czyli największy amerykański producent elektryków limit ten wykorzystał już w lipcu.

Paliwa podrożeją przez… elektryczne samochody

Mazda stawia na spalinowce

Ktoś na zebraniu zarządu Mazdy uderzył pięścią w stół mówiąc: „Elektryczne samochody są jak papierosy – są do d…”. Szefostwo podrapało się w głowę i dało zielone światło klasycznym silnikom spalinowym. Mało tego – Japończycy dowodzą, że silniki spalinowe, są bardziej ekologiczne od elektrycznych, przy uwzględnieniu sposobu produkcji prądu.

Jak podaje Autoblog, człowiek odpowiedzialny za rozwój układów napędowych, Ichiro Hirose twierdzi, że

w kwestii sprawności silników spalinowych jeszcze nie powiedziano ostatniego słowa. Zapowiada, że Mazda jest w stanie podnieść ją o kolejne 30 procent. I ma na to kilka sposobów, a jednym z nich jest lepsza izolacja termiczna.

To przed czym ostrzegają Niemcy, nie wyszło Amerykanom i olewają Japończycy wyjdzie nam, Polakom

Prawdziwa rewolucja – na miarę tej parowej – ma rozpocząć się w Polsce. Za 10 lat w Polsce ma jeździć milion samochodów elektrycznych.

Czy milion to dużo?

Sporo. Tyle aut elektrycznych jeździ dziś na całym świecie.

I na tym w zakończmy…

Pozorna ekologia

Elektryczne pojazdy trzeba gdzieś tankować (gdzie?). Wprawdzie emisja spalin w miejscu pracującego silnika elektrycznego jest zerowa, ale do wyprodukowania samego prądu elektrycznego niezbędne jest paliwo zużywane w elektrowni), a w naszym kraju ok 84 procent energii elektrycznej produkowanej jest w oparciu o paliwa kopalne. Zatem… trzeba będzie spalić więcej węgla, a potem go spalić 🙂

Lepiej już niech egzaminują z ekojazdy. Będzie lepiej. Dla wszystkich i coś mi mówi, że nawet bezpieczniej

Dziś każdy z przyszłych kierowców musi nabyć umiejętność ekojazdy. Ten element egzaminu wprowadzono w trosce o lasy deszczowe, misie polarne i małpki hiri-kiri. Aby samochód był ekologiczny i przyjazny środowisku musiałby jednak być zasilany otoczakami, a zamiast oleju silnikowego należałoby używać śmietanki homogenizowanej. Tak się jednak nie da, więc wymyślono ekojazdę, której niektóre elementy są oceniane na egzaminie. Czytaj Ekojazda na egzaminie: Kiedy egzaminator może Cię oblać?

Kierowcy zapłacą za ekologię: Droższe paliwa, opłaty za wjazd do wyznaczonych stref

Przywileje samochodów elektrycznych, o których nie wie nawet policja

Czytaj też