Śmiertelnie potrąciła egzaminatora – instruktor proponował jazdy dodatkowe

 

Pamiętacie śmiertelny wypadek na egzaminie w WORD Rybnik? Oskarżona ma ograniczoną poczytalność.

Do tragedii doszło 24 2019 około godziny 13:30 na placu manewrowym WORD Rybnik. Z ustaleń policji wynika, że przejechany przez 68-latkę egzaminator egzaminował inną osobę. Świadkowie zdarzenia zeznali, że egzaminator został przejechany przez zdającą wykonującą zadanie jazda pasem ruchu. Prędkość jazdy była tak duża, że pojazd egzaminacyjny po rozjechaniu potrąceniu egzaminatora uderzył i uszkodził jeszcze inny, zaparkowany samochód osobowy. Poszkodowany egzaminator zmarł na miejscu.

Malwina Pawela-Szendzielorz, zastępca prokuratora rejonowego w Rybniku mówi, że:

W ogóle nie ma stanowiska kobiety, czy się przyznaje czy nie. Odmawia składania wyjaśnień. Nie ma żalu ani skruchy w żadnym momencie.

Podejrzana nie odpowiadała na żadne pytania dotyczące zdarzenia a biegli lekarze psychiatrzy i psycholog stwierdzili u kobiety ograniczoną poczytalność.

We krwi podejrzanej nie stwierdzono alkoholu ani  i substancji psychotropowych.

Instruktor sugerował wykupienie jazd dodatkowych

Szkolący kobietę instruktor widząc jak słabo radzi sobie za kierownicą stwierdził, że po 30 godzinach szkolenia praktycznego powinna wykupić jazdy dodatkowe. Wprawdzie wykupiła kilka godzin, zdała egzaminy wewnętrzne ale… znikła z nauki jazdy i nie wiadomo co działo się z nią przez pół roku – bo po takim okresie od zakończenia jazd w swoim OSK miał miejsce wypadek.

Nie miała podstawowych umiejętności kierowania pojazdem

Po zdaniu – za 5 podejściem – testów na prawo jazdy kobieta przystąpiła do egzaminu praktycznego. Nie radziła sobie już z pierwszym zadaniem. Dziennik Bałtycki przytacza wypowiedź prokuratora:

Nie zatrzymała się tam, gdzie miała się zatrzymać, trzymała cały czas nogę na gazie. Nie zatrzymała się przed egzaminatorem, który wszedł na jej tor jazdy

Biegli stwierdzili, że sprawczyni zdarzenia nie posiadała podstawowych umiejętności prowadzenia pojazdów mechanicznymi. Nie miała też wyrobionego żadnego mechanizmu obronnego. Nogę na gazie trzymała do samego końca, dopóki nie zatrzymała się na innym samochodzie.

Czytaj też