Straty w WORD-ach. Dyrektorzy chcą podwyżek cen egzaminów na prawo jazdy

 

To może być pierwszy efekt epidemii koronawirusa. Przestój w pracy ośrodków ruchu drogowego powoduje ogromne straty. Dyrektorzy WORD-ów chcą podwyżek cen egzaminów. Ale koronawirus to nie jedyny powód.

O podwyżkach cen egzaminów mówi się od dawna. Możliwość ich wprowadzenia sygnalizowaliśmy jeszcze w grudniu ubiegłego roku. O możliwości wprowadzenia podwyżek cen egzaminów mówiło wcześniej zarówno środowisko egzaminatorów jak i instruktorów nauki jazdy.

Dlaczego WORD-y chcą podwyżek?

Aktualnie obowiązujące opłaty za przeprowadzanie egzaminów na prawo jazdy nie zmieniły się od 2013 roku. Od tego czasu znacząco wzrosły koszty przeprowadzania egzaminów państwowych. Dodatkowo zmiana w organizacji pracy WORD spowodowała zmniejszenie liczby przeprowadzanych egzaminów w ciągu dnia. Z jednej strony pomysł jej wprowadzenia jest dobry – kursanci nie muszą już czekać na swoją kolej kilka godzin, z drugiej strony WORD w ciągu dnia zarabia… mniej. 

Dziś egzaminator w ciągu jednego 8-godzinnego dnia może przeprowadzić zaledwie 8-9 egzaminów. Przed zmianami w przepisach egzaminator WORD – w zależności od ośrodka egzaminowania – w ciągu 8-godzinnego dnia pracy przeprowadzał średnio przynajmniej 10 egzaminów praktycznych w zakresie prawa jazdy kat. B. Średnio, bowiem żadną trudnością nie było poprowadzenie 13 egzaminów. Rekordziści potrafili jednego dnia przeegzaminować nawet 15 osób w ciągu jednego dnia pracy. Zakładając, że egzaminator przeprowadzi zaledwie 10 egzaminów, dziennie od jednego egzaminatora do kasy ośrodka wpływało więc 1400 zł i to tylko za kategorię B prawa jazdy. 

Mniej egzaminów, to mniejszy wpływ do kasy WORD. 

Jeśli przyjmiemy, że wprowadzone zmiany spowodowały zmniejszenie liczby egzaminów o jeden w ciągu dnia pracy to w skali WORD, dysponującego dziesięcioma pojazdami egzaminacyjnymi na kat. B, straty sięgać mogą 1400 zł dziennie. Portal wrc.net.pl, na który powołuje się Rzeczpospolita podaje, że roczne straty WORD wynoszą 11,5 mln zł. To dużo.

A teraz WORD-y stanęły zupełnie, więc nie zarabiają nic.

Stowarzyszenia Dyrektorów Wojewódzkich Ośrodków Ruchu Drogowego zaproponowało podniesienie ceny egzaminu na prawo jazdy kat. B o 35%. Egzamin na “cięższe” kategorie miałby być droższy nawet o 50%.

Prawo jazdy: koniec z oblewaniem dla pieniędzy. To nieprawda

 

WORD-y nie tylko przeprowadza egzaminy

Należy pamiętać, że ośrodku ruchu drogowego nie zajmują się jedynie przeprowadzaniem egzaminów na prawo jazdy (i zarabianiem na nich). Ośrodki ruchu drogowego muszą podejmować szereg działań statutowych, nie przynoszących im żadnego przychodu. Działania te często generują jedynie koszty. Czym jeszcze zajmują się ośrodki ruchu drogowego? Oto pierwszy z brzegu statut WORD.

Koronawirus może dać powód do podwyżek

Epidemia koronawirusa zmienić może w nauce jazdy wiele. W odniesieniu do cenników WORD może być katalizatorem zmian, czy wręcz ich powodem. 

WORD-y mogą trafić pod skrzydła wojewodów

Czarna dziura w budżecie spowodowana epidemią koronawirusa może też zachęcić do wprowadzenia zmian organizacyjny w strukturach WORD. 

Dziś nadzór nad tymi placówkami sprawują marszałkowie województw. Pomysły zmian organizacyjnych – pod szyldem poprawy zdawalności – zgłaszane były już wielokrotnie. Na czym one polegały? WORD-y miały przejść pod skrzydła wojewodów. Ta kosmetyczna na pozór zmiana: 

przeniesienie odpowiedzialności za organizację i przeprowadzanie egzaminów na prawo jazdy z marszałka województwa na wojewodę, czyli z reprezentanta władzy samorządowej na przedstawiciela władzy centralnej.

…spowodowałaby, że wszelkie przychody osiągane z tytułu przeprowadzania egzaminów trafiałyby nie do WORD, a do kasy państwa. Zerwana miałaby być więc zależność służbowa pomiędzy egzaminatorami a kierownictwem WORD-u, którego dochody zależą od liczby przeprowadzanych egzaminów, w tym tych powtórnych. Czyli ta więź łączyłaby kursantów bezpośrednio z budżetem państwa. 

Co ciekawe stosowny projekt zmian przepisów, których współautorem był poseł Jan Mosiński został złożony do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów gdzieś na przełomie 2017 i 2018 roku.

Poseł swoje stanowisko dotyczące „poprawy zdawalności” przedstawił na antenie Radia Maryja jeszcze w 2017:

Wpływy z tytułu egzaminów powinny trafiać do właściwego Ministra (budżet Państwa), większa kontrola nad finansami, prawidłowe ich wydatkowanie. Rozdział finansowania egzaminów oraz prowadzenia egzaminów pomiędzy dwa różne podmioty zwiększy możliwość wzajemnej kontroli oraz utrudni „wyciskanie” przychodów z egzaminowanych poprzez zaniżanie zdawalności, ponieważ dysponentem pieniędzy będzie inny podmiot niż ten, który odpowiada za prowadzenie egzaminów. Przychody z egzaminów powinny stanowić przychód państwa, a WORD-y mogą być finansowane na podstawie przedłożonych budżetów przez ministerstwo transportu lub wojewodę. Taka zmiana rozerwie proste i bezpośrednie przełożenie: większa liczba niezdających, równa się większe wpływy jednostki egzaminującej.

 

Czytaj: Radio Maryja: Będą zmiany w finansowaniu WORD?

Proponowane przepisy miały zacząć obowiązywać w 2020 roku.

Amen.

testy na prawo jazdy

Czytaj też