Tajemnice pojazdów egzaminacyjnych

 

Co WORD to pojazd egzaminacyjny. No może nie zupełnie aż tak, ale coś warto wiedzieć o pojazdach egzaminacyjnych (tych dzisiejszych i tych z przeszłości).

Opel Corsa II (to były czasy zaraz po upadku Konstantynopola do którego przyczyniły się FSO Polonezy) zapamiętany przez instruktorów jako niezwykle wytrzymały i wygodny pojazd szkoleniowy. Małe gabaryty, doskonała zwinność i wytrzymałość to jego główne atuty. Corsy w naukach jazdy wykręcały nawet ponad 300 tyś szczęśliwych, bezawaryjnych kilometrów, ale kto o nich pamięta…

Renault Clio nie cieszyły się dobrą opinią. Słabe silniki, kiepskie wyniki spalania i… komfort pracy instruktora sprawiły, że samochód oceniany był bardzo negatywnie. Zły obraz dopełniają trzeszczące plastiki, wysokie koszty napraw (np cewek wysokiego napięcia, producent zdecydował się bowiem na zastosowanie oddzielnej cewki dla każdej ze świec zapłonowych). Ciekawostką konstrukcyjną jest sposób montowania reflektorów utrudniający do granic absurdu wymianę żarówek.

Grande Punto swoją służbę pełniło w wielu ośrodkach egzaminowania i ośrodkach szkolenia kierowców i… nadal ją pełni. Wbrew obiegowym  opiniom („to Fiat!”) samochód okazał się bardzo wytrzymały, wiele ośrodków szkolenia stawia je na pierwszym miejscu wytrzymałości i komfortu pracy. Statystykę psują jedynie nagminne częste awarie alternatora. Usprawiedliwieniem niech będzie fakt częstych awarii tego elementu w wielu modelach fiata. „Ten typ tak ma”.

Suzuki Swift. Jego era dobiega pomału końca, jeśli weźmiemy pod uwagę ich eksploatacje w WORD-ach i szkołach nauki jazdy. Pojazd okazał się zaskakująco dobrze wykonany wewnątrz i nieźle wyposażony. Statystyki awaryjności psują-podobnie jak w przypadku Fiata GP – usterki alternatora, oraz mało wytrzymałe (nawet jak na naukę jazdy) sprzęgła. Sprawę wadliwych alternatorów załatwiały… osłony silnika. Mało ważna z puntu widzenia szkół nauki jazdy informacja dotyczy wielkości bagażnika – jego gabaryty w zupełności wystarczały do pomieszczenia plafonu z eLką ;).

KIA Rio to nowy pomysł niektórych ośrodków egzaminowania. Pierwszy był Kraków i to jeszcze wybrali nietypowy model z silnikiem diesla o pojemności 1.1 ccm. Nie trzeba było długo czekać na pierwsze poważne awarie silnika związane z zapychającym się filtrem DPF na skutek jazdy miejskiej. W kilku szkołach jazdy zatarły się silniki już przy przebiegu 40 tys. km. Nie lepiej wypadają benzynowe silniki 1.2, gdzie powszechną usterką jest zerwanie cięgien linkowych w skrzyni biegów i najczęściej zostajesz na 2 biegu – na środku skrzyżowania. No ale,  7 lat …holowania gratis – pod warunkiem, że kupisz w salonie.
Obecnie producent zaprezentował najnowszą już 4 generację RIO i pomimo, że nie ma ich jeszcze we wszystkich salonach, a czas oczekiwania na zamówiony to nawet 6-9 miesięcy … już pojawiły się jako egzaminacyjne na północy Polski.

Suzuki Baleno okazał się tak doskonałym i wyjątkowym pojazdem, że niektóre WORD-y wybrały go na pojazd egzaminacyjny jeszcze zanim został wyprodukowany. Baleno wygrywało przetargi jeszcze zanim ruszyła jego produkcja! Taki stan rzeczy sprawił, że szkoły nauki jazdy nie mogły zamówić na czas nowych samochodów. Tylko po co mieliby je zamawiać, skoro samochód tak naprawdę niewiele różni się od swojego starszego brata -Swifta. Tylko jest gorszy. O wiele gorszy. Zalety – większy bagażnik, mieszczą się tam bowiem dwa plafony z eLką, co jest zupełnie bez sensu bo do szkolenia wystarczy w zupełności jeden.

Ciekawostką konstrukcyjną jest to, że producent nawiązuje przy tym modelu do płynnego metalu (czy jakoś tak). Do dziś nikt nie wie co to oznacza.

Wady? Wszystko to, co konstruktorzy mogli skiepścić w Swifcie ale bardzo podobało się księgowym koncernu. Popsuto nawet zestaw audio, który w poczciwym Swifcie brzmi o lata świetlne lepiej niż w Baleno.

Niewiele brakowało, a Suzuki utraciłoby kilku kierowców testowych. Plotka głosi, że na wieść o wybuchu afery związanej z manipulowaniem przy wynikach spalania chcieli oni popełnić rytualne sepuku. Odeszli jednak od tego zamiaru gdy dyrekcja przekonała ich i klientów koncernu, że „nie nie mieli zamiaru nikogo oszukiwać”.

Baleno okazały się jednak prawdziwym strzałem w dziesiątkę. Węgierskie (czy gdzie tam je montują) fabryki Suzuki nie wyrabiają na zakrętach, aby sprostać zamówieniom polskich ośrodków egzaminowania i szkół nauki jazdy…

No właśnie – ktoś widział „cywilne” baleno??

Hyundai i20 jest niemal fetyszem dla zdających egzamin czy robiących kurs nauki jazdy. Ten świeżutki nabytek niektórych ośrodków egzaminowania jest równie pożądany co odcisk stopy Yeti. Obiektem szczególnych westchnień są Hyundai-e po lifcie… Porównanie obu modeli Hyundaia tutaj.

To musisz wiedzieć o egzaminie na prawo jazdy (a nie wiesz na pewno)

Czy wiesz, że…

  • fiat Multipla znalazł się na liście  50 najgorszych samochodów wszech czasów gazety Time?
  • Jesteśmy zaskoczeni, że udało Ci się dobrnąć do końca tego artykułu?
  • 2+2=4?
  • pingwiny mają opływowy kształt?
  • długość przewody pokarmowego konia jest 10-12 krotnie dłuższa od długości ciała?
  • niektórzy próbują prowadzić samochód licząc obroty kierownicą (np podczas cofania na łuku)?
  • Copérnico era una mujer?
  • jeśli wygrasz policyjny konkurs pt „Kontrola drogowa” musisz zapłacić 500 zł, jeśli prowadzisz bez wymaganych uprawnień?
  • silnik Toyoty Yaris zasilany jest otoczakami a nie pendzyną?
  • 12344

    a gdzie Skoda Fabia? albo legendarna Toyota Yaris, która do ubiegłego roku królowała chyba w 3/4 WORD-ów w Polsce?

    • sss

      no przeciez jest napisane ze silnik yariski napedzany jest otoczakami 😀