Uwaga na nauki jazdy. Takie omijaj szerokim łukiem!

 

Wybór dobrej nauki jazdy nie jest łatwy. Podpowiadamy jak wybrać dobry ośrodek szkolenia kierowców tak, aby nie stracić góry pieniędzy i oceanu nerwów.

Gdy nauka jazdy jest towarem (a właściwie jest usługą), sprzedawcy (czyli właściciele szkół jazdy) zgodnie z prawami rynku dążą do sprzedania jak największej jego ilości. Sposobów i sztuczek na osiągnięcie tego celu jest całkiem sporo, a nie wszystkie są uczciwe i… rozsądne. Na co uważać?

Opinie w porównywarkach

Najlepiej porozmawiaj ze znajomymi. Szukaj nie szkoły nauki jazdy a instruktora – bo przecież to on będzie prowadził Twoje szkolenie a nie szkła nauki jazdy jako firma.

Serwisy z opiniami o szkołach nauki jazdy są w ogromnej mierze moderowane przez samy właścicieli OSK. Efekt? Negatywa nauce jazdy nie dasz,  a jeśli już – to jest to bardzo trudne zadanie.

Często aby dany ośrodek był na szczycie listy „najlepszych” OSK, wystarczy… kupić pakiet premium :). Kupuje go oczywiście właściciel nauki jazdy. Proste? Prooste. Biznes, który nie ma za wiele z rzeczywistością.

Cena – nie ma cudów

Zastanów się – ile jest towarów i usług, które chcesz kupić za najniższą cenę – za wszelką cenę. Telefon? Buty? Sukienka? Kiełbasa?

Zorganizowanie kursu nauki jazdy to wbrew pozorom droga niezwykle zabawa. Sam samochód szkoleniowy kosztuje ok 60 tyś zł, a jeśli firma woli go leasingować – to miesięczna rata leasingu rzadko spada poniżej 1000 zł za jedno auto. Zresztą sam leasing w 2019 roku ma już przestać się tak opłacać, a to znacząco wpłynie na rentowność nauk jazdy.

Samo auto to oczywiście nie wszystko. Do ceny kursu trzeba doliczyć koszty paliwa, ubezpieczenia, wynajmu sali, biura, placu manewrowego, prądu, ogrzewania, internet, materiałów dydaktycznych, podatków, a także oczywiście wynagrodzenia pracowników. Żaden dobry instruktor nauki jazdy nie zechce pracować za śmiesznie niską stawkę.

Więc jeśli wybierzesz kurs najtańszy, to licz się z tym, że jako instruktora dostaniesz zajechanego człowieka pracującego po kilkanaście godzin dziennie, lub patałacha, którego żadna szkoła nauki jazdy w mieście nie chce.

Wszystko w kursie?

Niektóre z ofert szkół nauki jazdy są wręcz kuriozalne. Zdarza się, że w cenie kursu nauki jazdy otrzymujesz (przynajmniej w teorii):

  • badanie lekarskie – koszt 60-200 zł
  • wykłady – 30 h lekcyjnych * powiedzmy 18 zł/h – 540 zł / os
  • jazdy – 30 h h zegarowych * powiedzmy 18 zł/h – 540 zł / os
  • materiały dydaktyczne – powiedzmy 15-20 zł

Cięcie kosztów w nauce jazdy zawsze odbywa się kosztem kursanta

Doliczając do kursu nauki jazdy wszystkie koszty o który mowa wyżej szybko możesz dojść do wniosku, że Twoja nauka jazdy oferując wszystkie zbędne i niezbędne elementy kursu po prostu znajduje się pod kreska. Więc rozwiązania są dwa:

  1. Dojdzie do cudu gospodarczego
  2. Koszty trzeba ciąć

Z racji małego prawdopodobieństwa wystąpienia cudu gospodarczego, skupmy się na drugim punkcie – cięcie kosztów.

W trakcie szkolenia szybko okaże się, że:

  • z zapowiadanych 30 godzin wykładów w kursie w kursie zaliczasz powiedzmy 10
  • godzina szkolenia praktycznego to nie 60 a 45 minut
  • materiałów żadnych nie masz, a jeśli już to jakieś darmówki, demówki lub nieaktualne wersje testów na prawo jazdy,
  • nie masz egzaminu wewnętrznego za który zapłaciłeś/aś (a to powiedzmy 40 minut nigdy nie wykorzystanej jazdy)

Nie da się nikogo wyszkolić na bezpiecznego kierowcę (już nawet nie wspominamy o możliwości zdania egzaminu) bez dobrych materiałów dydaktycznych, wykładów, a rzadko kiedy udaje się to po 30 godzinach jazd!

Szkolenie kończone przed czasem

Dlaczego szkoły nauki jazdy tak chętnie pozwalają pozostawić kilka godzin przed egzaminem? Bo to pozwala im uwolnić miejsce w na kursie dla kolejnej osoby, a przez to przyjąć kolejny niezbędny zastrzyk niezbędnej gotówki.

Kurs nauki jazdy kat B to minimum 30 h teorii i minimum 30 h praktyki. Przy czym warto wspomnieć, że:

  • 1 h teorii to 45 minut
  • 1 h praktyki to 60 minut

Tak naprawdę, to 30 godzin jazd nie wystarcza niemal nikomu. Szkoły nauki jazdy jednak – ku uciesze swoich kursantów – pozwalają na „pozostawienie sobie” kilku godzin przed egzaminem. Działanie takie nie dość, że prowadzone jest na szkodę kursanta to jeszcze naraża go na poważne konsekwencje:

  • kursant musi w dokumentacji OSK potwierdzić wyjeżdżenie 30 godzin, co jest poświadczeniem nieprawdy,
  • 30-godzinny kurs przerwany w np 26 godzinie jest niepełny, tak jak i wyszkolenie kandydata na kierowcę. Oczywiście porażka egzaminacyjna kursanta będzie finansowo korzystna dla OSK, bowiem delikwent i tak wróci na „dodatki” do OSK, który „poszedł na rękę”, ale 1 godzina jazdy dodatkowej jest… droższa od tej z kursu na prawo jazdy

Wracając do poświadczenia nieprawdy w dokumentacji OSK-może się to skończyć nawet odebraniem uprawnień po wielu latach. Przecież nauka jazdy dopuściła Cię do egzaminu z niepełnym, co jest niedopuszczalne.

Osoba, która nie jest gotowa do egzaminu nie powinna do niego w ogóle przystąpić. Wyjeżdżenie 30 godzin niezwykle rzadko daje gwarancje przygotowania do egzaminu – nie mówiąc już o samodzielnej jeździe.

Brak egzaminów wewnętrznych

Egzamin wewnętrzny – teoretyczny i praktyczny – to element kursu nauki jazdy za który przecież wniesiona została płata. Mało tego – egzamin wewnętrzny powinien on być przeprowadzany po szkoleniu a nie w jego trakcie i powinien wyglądać dokładnie tak jak egzamin państwowy! Egzamin w trakcie szkolenia po prostu odbiera Ci część zajęć, a jego brak – no cóż. Prawdę mówiąc sporo kursantów idzie na egzamin nie mając zielonego pojęcia co ich tam czeka.

Reasumując, egzamin wewnętrzny to dodatkowe 40 minut jazdy za które została wniesiona opłata w ramach kursu nauki jazdy!

Dlaczego jeszcze jest on tak ważny? Bo dzięki niemu

  • wiesz jak przebiega egzamin państwowy
  • omawiane są Twoje błędy i zachowania na drodze
  • sam/a określasz swój stan przygotowań do egzaminu
  • zapłaciłeś/aś za niego w ramach kursu!

„Jeździmy trasami egzaminacyjnymi”

Co za nonsens!

Nie ma tras egzaminacyjnych na kategorię B prawa jazdy, a sam egzamin to nie umiejętność wykonywania poszczególnych zadań egzaminacyjnych, a przede wszystkim wrażenie z jazdy i wykonywanie tych zadań przy okazji.

Podczas części praktycznej egzaminu państwowego:

Egzaminator zwraca szczególną uwagę na:

a) sposób wykonywania manewrów na drodze,

b) zachowanie wobec innych uczestników ruchu drogowego,

c) umiejętność oceny potencjalnych lub rzeczywistych zagrożeń na drodze,

d) skuteczność reagowania w przypadku powstania zagrożenia,

e) sposób używania mechanizmów sterowania pojazdem.

Widzisz tu gdzieś zadania egzaminacyjne? No właśnie.

Tu chodzi o technikę kierowania, a powiedzenie, że egzamin na prawo jazdy to tylko zadania egzaminacyjne jest zupełnie tym, czym stwierdzenie, że jedynie rozmiar ma znaczenie. Hello! (jak nie wierzycie – spytajcie koleżanek).

Jeżdżenie trasami egzaminacyjnymi w prostej linii prowadzi do stwierdzeń co na egzaminie jest a czego nie ma.

Dobre szkoły nauki jazdy uczą Cię jazdy przygotowując jednocześnie do egzaminu państwowego. To niezwykle trudna sztuka, którą chcą i potrafią osiągnąć jedynie najlepsi instruktorzy z dobrych ośrodków szkolenia.

Obrazek poniżej  – dla nie wtajemniczonych: pojazd szkoleniowy lubelskiego OSK na płycie starego miasta w Zamościu.

Co oni tam robią? Przyjechali na szkolenie. W trasie. W nocy.

Fakt. Żadne z zadań egzaminacyjnych nie przewiduje konieczności zaprezentowania działania wycieraczek, ogrzewania tylnej szyby, nawiewu, klimatyzacji. Jednocześnie żaden z instruktorów nie jest w stanie przewidzieć pogody na egzamin. No i cóż począć z parą na szybach..?

No ale tego na egzaminie przecież nie ma – więc nie pokazano.

A na egzaminie pech – pada deszcz, śnieg, szyby parują, a ty prowadząc samochód poprzez szyby zlane wodą, zaparowania twoim panicznym oddechem kierujesz się Mocą zamiast wzrokiem i zdrowym rozsądkiem. I oblewasz. Bo egzaminator się uwziął.

„Mamy najwyższą zdawalność”

OK, ale na co? Czy mowa o zdalności:

  • egzaminów teoretycznych?
  • egzaminów praktycznych?
  • średnią zdawalność teoria+praktyka?
  • na którą kategorię? A? B?, C? wózki widłowe?
  • a może najwyższą zdawalność w ogóle? (klienci szukają kursów na C, a my pochwalimy się średnią z wszystkich kategorii, podrasowaną kategoriami o najwyższej zdawalności)
Fake news

Zdarza się, że szkoły z najwyższą zdawalnością nie osiągają jej od wielu lat, i nikt nie widział ich w zestawieniu choćby Top 5 na przestrzeni ostatnich lat. Nie wierzysz? Poczytaj Żenujący ranking OSK w Zamościu 2013-2017.

A w ogóle wiecie jak WORD liczy zdawalność?

O tak – to wzór stosowany przez WORD-y do obliczania zdawalności.

, opis wzoru tutaj.

Co z tak obliczonej zdawalności wynika? Nic.

Zdarza się, że najwyższa zdawalność dotyczy okresu sprzed kilku lat, a popularny chwyt marketingowy stosowany jest nadal.

Poczytaj koniecznie jak szkoły nauki jazdy manipulują rankingami zdawalności: Medal z kartofla czyli co oznaczają statystyki zdawalności publikowane przez WORD?

Nauka jazdy z najwyższą skutecznością

No nie. Czy naprawdę trzeba to jeszcze tłumaczyć?

Mamy certyfikowane testy na prawo jazdy

Nie ma certyfikowanych testów na prawo jazdy, bo nie ma takich certyfikatów. Dzieje się tak z prostej przyczyny – pytania stosowane w testach na prawo jazdy są jawne, i każdy może je sobie pobrać z publicznego źródła znajdującego się na stronie internetowej Ministerstwa Infrastruktury i Budownictwa. O niektórych ściemach w tesatch na prawo jazdy pisaliśmy tutaj: Testy na prawo jazdy: mity i kity (głównie), a także tutaj: Uwaga na testy na prawo jazdy! Masz dobre? Zaskoczenia w WORD nie będzie.

Mamy układ z WORD-em i wysyłamy na egzaminy przed zakończeniem kursu”

Niestety są szkoły, które wciskają swoim kursantom i takie brednie. Ilość godzin szkolenia jest określona w stosownych przepisach i nie ma tu mowy o możliwości wypuszczenia na egzamin kursanta, który kursu jeszcze nie ukończył. Na żaden egzamin – ani teoretyczny ani praktyczny.

Powodzenia 🙂

Czytaj też