Uwaga! Rewolucja w kodeksie drogowym. Pierwsze zmiany już weszły w życie

 

Czekają nas poważne zmiany w kodeksie drogowym. Testy na prawo jazdy i zasady egzaminów praktycznych trzeba będzie napisać od nowa.

Chodzi o przejścia dla pieszych, a właściwie bezpieczeństwo pieszych znajdujących się na nich.

Popularny znak drogowy P-10  „przejście dla pieszych” przechodzi właśnie swój renesans. Ktoś wpadł na pomysł, że bezpieczniej będzie, jeśli przejścia dla pieszych będą 3D. To zupełnie tak jak sądzić, że spanie bez majtek pomaga w utrzymaniu ładnej pogody. Może to i jest jakaś odmiana, choć nie wszyscy zapewne są do tego przekonani.

Posłuchajcie…

Przejścia idealne w mieście idealnym

Ktoś na zebraniu Koła Przyjaciół Budyniu w Zamościu uderzył pięścią w stół i powiedział: „Musimy mieć idealne przejścia dla pieszych!”

Parę osób bąknęło coś o kładkach, progach zwalniających, inni zaproponowali nawet likwidację przejść w ogóle – to znaczy w szczególnie niebezpiecznych miejscach, gdzie ich lokalizacja jest wręcz kuriozalna – na przykład taka jak na obrazku poniżej.

Idealna lokalizacja dla przejścia dla pieszych: dwujezdniowa droga krajowa o podwyższonej prędkości, obwodnica miasta, łuk jezdni, szczególnie ryzykowne skrzyżowanie.

Na zebraniu znalazł się też jeden odważny (właściciel nauki jazdy), który wstał i powiedział: „Zasponsoruję wam przejścia 3D. Na razie jedno”. Wszyscy spadli z krzeseł.

Choć opisana wyżej historia brzmi równie nieprzekonująco, co mało poważnie, to idea bezpiecznych przejść dla pieszych w Zamościu zrodziła się naprawdę- po kolejnym śmiertelnym wypadku w wyniku którego tym razem na przejściu właśnie zginęło dziecko.

Równie dobrze przejście dla pieszych może być oznakowane znakiem z symbolem nagiej kobiety na zebrze po jednej i nagim mężczyzną po drugiej stronie drogi. Takie oznakowanie ma jednak swoje wady a nawet jest niezgodne z  Rozporządzeniem Ministrów Infrastruktury oraz Spraw Wewnętrznych i Administracji w sprawie znaków i sygnałów drogowych zupełnie tak samo jak przejścia 3D.

Rewolucyjne przejście dla pieszych

Co daje przejście 3D?

Nic.
Chociaż wydaje mi się, że widząc na jezdni blok betonu (bo takie wrażenie sprawia to przejście) będę trochę mocniej hamował. Kto wie, może taką przeszkodę będę chciał ominąć jadąc po trawniku.

Piotr Leńczowski z Polskiego Stowarzyszenia Instruktorów Techniki jazdy zauważa, że:

przejścia dla pieszych usytuowane bywają na drogach dwujezdniowej o 4 pasach ruchu za łukiem drogi, gdzie dopuszczalna prędkość to 70 km/h, a ruch pojazdów jest większy niż 800 samochodów na godzinę. Przecież w takich miejscach nie powinno być żadnego przejścia.

Przejście to nie kino, gdzie im większa deowość, tym wyższy poziom emejzingu, bo powszechnie przecież wiadomo, że że im więcej „D” w kinie tym wrażenia lepsze.

Czy trzydeowość przejścia sprawi że pieszy będzie na nim lepiej widoczny? A może lepiej oświetlony? Osobiście uważam, zlokalizowanie przejścia w kiepskiej lokalizacji, w połączeniu z fatalną organizacją ruchu sprawi, że wrażenia na kierowcach nie zrobią nawet lewitujący nad jezdnią piesi.

Przejścia 3D nie wymysłem zamojskim. Z powodzeniem stosowane są na przykład w Indiach a także w Chinach…

…czyli w krajach, w których zasady ruchu ulicznego są bliżej nieokreślone, a kultura jazdy biegunowo odmienna od polskich realiów. Takie przejścia spotkasz też we Francji, no ale tam prawo pozwala na prowadzenie pojazdu z 0,5 promila alkoholu we krwi. Sami rozumiecie…

Jeśli więc ktoś zginie na tak oznakowanym przejściu w Zamościu, to pierwszym o którym pomyślę, będzie właśnie jego fundator.

Mam lepszy pomysł. Zróbmy przejścia zapachowe.

Czytaj też